Jeszcze przez dwa miesiące resort będzie zatrudniać specjalistów i pogłębiać swoją wiedzę o wykorzystywaniu transakcji między podmiotami powiązanymi do unikania podatku. Potem mają ruszyć kontrole.
Będą one dotyczyć spółek, które mimo dużej dynamiki wzrostu przychodów nie zapłaciły ani złotówki CIT.
Reklama
W komunikacie opublikowanym w piątek resort przypomniał, że badanie cen transferowych jest jego tegorocznym priorytetem i już w grudniu 2015 r. zachęcał podatników do składania korekt za lata ubiegłe. Dał im na to czas do końca marca 2016 r. Potem fiskus zamierza przystąpić do kontroli i badać, czy powodem niezapłacenia podatku nie są „struktury zaprojektowane na obniżenie podstawy opodatkowania w RP do zera”.

Reklama
Ministerstwo podsumowało także wstępnie wyniki zakończonych już postępowań w zakresie cen transferowych i optymalizacji podatkowej. W ten sposób urzędnicy kontroli skarbowej poznali też wiele technik wykorzystywanych przez podmioty powiązane, działające w ramach grup kapitałowych, do ustalania warunków transakcji w taki sposób, aby nie wykazać dochodów albo maksymalnie je zaniżyć.
Ministerstwo podało przykłady:
● Transakcje sprzedaży udziałów w spółce z o.o. w łańcuchu podmiotów powiązanych. Celem jest sztuczne podwyższenie ich wartości do poziomu ceny, którą osiągnęłyby w warunkach rynkowych i uniknięcie powstania dochodu podatkowego. W ten sposób zaniżono zobowiązanie wobec fiskusa o prawie 500 mln zł;
● Jednorazowa duża umowa zawarta z większościowym akcjonariuszem dotycząca przyszłych przepływów finansowych, której faktycznym celem jest zapewnienie zagranicznej spółce matce udziału w zysku ze sprzedaży akcji innej spółki, a dla podmiotu kontrolowanego – powstaniem straty podatkowej. W wyniku kontroli zakwestionowano stratę podatkową w wysokości prawie 300 mln zł;
● Nierynkowa wysokość opłaty licencyjnej, jaką licencjobiorca (podmiot kontrolowany) zobowiązuje się uiszczać na rzecz licencjodawcy, tj. zagranicznego udziałowca. Jak przyznało MF, wystarczyło zmniejszyć ją tylko o 1 proc., aby dokonać korekty kosztów podatkowych za 4 lata na 25 mln zł;
● Nieprawidłowe przyporządkowanie funkcji i ponoszonych ryzyk przez centralę i jej polski oddział, co ma wpływ na podział kosztów i zysków. Po ustaleniu nowego współczynnika w jednej z firm fiskus wyliczył, że powinna ona zapłacić o prawie 2 mln zł więcej z tytułu CIT;
● Udzielania przez podmioty powiązane pożyczek i gwarancji na warunkach korzystniejszych niż obowiązujące na rynku (bez wynagrodzenia dla pożyczkodawcy bądź z ustaleniem okresu spłaty na kilkadziesiąt lat). W efekcie kontroli ustalono, że wpłacony podatek powinien być o 7 mln zł wyższy.
Kontrole będą dotyczyć spółek, które mimo dużej dynamiki wzrostu przychodów nie zapłaciły CIT