Obowiązująca od ośmiu lat ulga prorodzinna nie przełożyła się na zwiększenie liczby dzieci. Wprowadzono więc nowe regulacje.
Kilka lat temu, z początkiem 2007 r. prawodawca podatkowy wprowadził ulgę prorodzinną, która miała zachęcać obywateli do walki z kryzysem demograficznym poprzez posiadanie dzieci. Niestety od samego początku można się było domyślać, że owszem, jest to miła niespodzianka dla rodziców płacących podatki, ale z pewnością nie może w istotny sposób wpłynąć na dzietność Polaków.
Jakby tego było mało, powszechne niezrozumienie charakteru takiej ulgi po stronie polityków, którzy najwyraźniej nie mają świadomości, że nie jest to wsparcie podatkowe o charakterze socjalnym a prorodzinnym, spowodowało wprowadzenie zmian, które wprawdzie poprawiły nieco sytuację rodzin z trójką i większą liczbą dzieci, ale jednocześnie wyłączyły możliwość jej stosowania przez dużą grupę podatników. Najgorsze jest jednak to, że tego rodzaju ulga ma charakter pasywny, tj. daje pewne korzyści podatnikom, którzy już mają dzieci, ale nie stwarza warunków do tego, aby decyzja o ich posiadaniu była łatwiejsza (bo przejawem totalnej naiwności byłoby myślenie, że ktokolwiek potraktuje ją jako zachętę do posiadania dzieci).