Chodziło o spółkę budowlano-montażową, która jeden z kontraktów realizowała za Odrą i w tym celu oddelegowała tam część swoich pracowników. Niemiecka inspekcja pracy ustaliła jednak, że polscy pracownicy pracowali o wiele dłużej, niż wynikało to z dokumentacji. Inspekcja wymierzyła więc spółce sankcję w wysokości 125 tys. euro.
Reklama

Reklama
Firma liczyła na to, że będzie mogła zaliczyć tę kwotę do kosztów podatkowych. Argumentowała, że jest to wydatek służący zachowaniu źródła przychodu, jakim jest prowadzenie działalności gospodarczej w Niemczech. Twierdziła, że w świetle niemieckich przepisów mógłby to być koszt podatkowy, więc analogicznie powinno być i w Polsce.
Uważała, że przeszkodą nie może być art. 16 ust. 1 pkt 18 ustawy o CIT. Mówi on bowiem jedynie o grzywnach i karach orzeczonych w postępowaniu karnym, karnym skarbowym, administracyjnym i w sprawach o wykroczenia. Tymczasem to nie ona, a kierownik budowy został uznany za sprawcę naruszenia. Twierdziła także, że wymierzonych 125 tys. euro nie można uznać za grzywnę, a za rodzaj ubocznej sankcji pieniężnej.
Dyrektor izby uznał jednak, że sankcja nałożona na firmę nie miała związku z jej przychodem ani zachowaniem jego źródła. Był to po prostu skutek zaniedbań i nieprzestrzegania niemieckich przepisów. Nie można przerzucać na budżet państwa skutków takiego działania, sprzecznego z prawem i nieracjonalnego – podsumował.
Interpretacja dyrektora IS w Katowicach z 29 lipca 2015 r. nr IBPB-1-3/4510-45/15/AB