statystyki

Urząd skarbowy to nie biuro rachunkowe

autor: Patrycja Dudek15.07.2015, 07:43; Aktualizacja: 15.07.2015, 09:01
Kto handluje w szarej strefie, zapłaci VAT na podstawie przelewów na konto, nawet jeśli twierdzi, że niektóre z nich nie dokumentują transakcji – wynika z wyroku NSA.

Kto handluje w szarej strefie, zapłaci VAT na podstawie przelewów na konto, nawet jeśli twierdzi, że niektóre z nich nie dokumentują transakcji – wynika z wyroku NSA.źródło: ShutterStock

Kto handluje w szarej strefie, zapłaci VAT na podstawie przelewów na konto, nawet jeśli twierdzi, że niektóre z nich nie dokumentują transakcji – wynika z wyroku NSA.

Sprawa dotyczyła mężczyzny, który sprzedawał towary za pośrednictwem popularnego portalu internetowego. Nie zarejestrował jednak działalności gospodarczej, nie ewidencjonował transakcji na potrzeby VAT ani nie składał deklaracji podatkowych. Gdy organy podatkowe wpadły na jego trop, wymierzyły mu podatek w wysokości 73 tys. zł. Podstawą były przelewy na rachunek bankowy. Organy uznały, że niemal wszystkie kwoty zostały przelane przez kupujących.

Podatnik nie kwestionował tego, że handlował w szarej strefie, a tylko samą wysokość podatku. Złożył wniosek o przesłuchanie świadka, który miał potwierdzić, że 500 zł to nie należność za towar, tylko zwrot udzielonej pożyczki. Organy odmówiły jednak przeprowadzenia tego dowodu. Uznały, że twierdzenia podatnika są gołosłowne, a ewentualna pożyczka nie ma związku ze sprawą.

Mężczyzna kwestionował także zastosowanie jednolitej, podstawowej stawki VAT do wszystkich transakcji, podczas gdy sprzedawane przez niego towary były objęte różnymi stawkami. Pół roku po wszczęciu kontroli przedstawił zeszyt, w którym – jak twierdził – ewidencjonował sprzedaż. Fiskus odrzucił jednak wniosek o jego uwzględnienie. Jego zdaniem ewidencję należy prowadzić zgodnie z wymogami i to w czasie, gdy dokonywane są transakcje. Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach wyjaśnił także, że organ nie będzie ustalał obrotów z tytułu poszczególnych transakcji, bo to należy do podatnika. – Na skutek braku ewidencji organ nie ma możliwości szczegółowego przeanalizowania każdej transakcji. Nie pozwalają na to zgromadzone dowody, bo na przelewach widnieją dane osobowe, a w internecie kupujący posługują się nickami – wyjaśnił dyrektor.

Podatnik przegrał zarówno przed WSA w Gliwicach, jak i przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Sądy stwierdziły, że organ podatkowy nie jest biurem rachunkowym i nie będzie ewidencjonował transakcji za podatnika, dokładając przy tym starań, by przypisać im właściwe stawki podatku. Uznały także, że organ słusznie odmówił przesłuchania świadka na okoliczność zwrotu pożyczki, bo nie było to przedmiotem postępowania. – Gdyby było inaczej, to w ten sposób można by zakwestionować każdy przelew, a organ nigdy nie mógłby skończyć postępowania – powiedziała sędzia NSA Krystyna Chustecka. 

ORZECZNICTWO


Pozostało jeszcze 4% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Polecane