Podmiot pośredniczący między członkami konsorcjum a organizatorem przetargu może uwzględniać w przychodach i obrotach jedynie swoją część przedmiotu zamówienia – orzekł WSA w Warszawie.
Chodziło o spółkę, która wraz z innymi podmiotami założyła konsorcjum w celu wyprodukowania i dostarczenia samochodu specjalistycznego dla jednego z ministerstw Azerbejdżanu. Umowa konsorcjum precyzyjnie określała podział obowiązków – każda spółka była zobowiązana wykonać określoną część samochodu w zamian za stosowne wynagrodzenie. Ponadto przewidywała, że każdy jej członek pozostaje właścicielem wyprodukowanej części aż do chwili odbioru samochodu przez zamawiającego. Sposób rozliczeń zakładał, że każdy członek konsorcjum wystawi fakturę na swoją część przedmiotu zamówienia, adresowaną bezpośrednio na zamawiającego i prześle ją do lidera, a ten, na podstawie zebranych faktur cząstkowych, wystawi fakturę zbiorczą i wyśle ją do zamawiającego. Każdy z konsorcjantów miał też udzielać we własnym zakresie gwarancji na swoją część przedmiotu umowy.
Reklama

Reklama
Spółka będąca liderem uważała, że prawidłowo księguje fakturę zbiorczą, uwzględniając w przychodach podatkowych i ewidencji sprzedaży VAT jedynie swoją część przedmiotu zamówienia, wyszczególnioną w załączonej do faktury specyfikacji. Wskazywała, że w żadnym momencie część przedmiotu umowy przypadająca na innego członka konsorcjum nie staje się jej własnością.
Nie zgodził się z nią dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie (nr IPPP3/443-348/14-2/KC). Uznał, że skoro rozliczenia końcowego dokonuje tylko lider, to powinien on księgować fakturę zbiorczą, uwzględniając w przychodach podatkowych i ewidencji sprzedaży VAT całość przedmiotu zamówienia.
Na rozprawie przed sądem prezes spółki podkreślił, że choć do celów podatkowych samo rozliczenie nie ma istotnego znaczenia, bo wszystkie faktury są ekspertowe, czyli z zerową stawką VAT, to jednak ma ona szczególne znaczenie gospodarcze dla spółek wchodzących w skład konsorcjum. Istotą jest bowiem tajemnica wyprodukowania każdej z części specjalistycznego samochodu – ma ona do końca pozostać własnością określonego członka konsorcjum i nie może zostać przekazana liderowi, który miałby później ewentualnie udzielać gwarancji. Ustalenie lidera miało na celu jedynie ułatwienie porozumienia z zagranicznym kontrahentem, nie chodziło natomiast o przeniesienie na niego prawa własności co do poszczególnych części przedmiotu umowy – tłumaczył prezes.
Podkreślał, że przyjęty przez ministra finansów tok rozumowania oznaczałby upadek polskich małych i średnich przedsiębiorstw, które musiałyby się wyzbyć tajemnicy produkcji na rzecz silniejszego lidera. Raz jeszcze zapewniał, że lider nie otrzymuje w związku z wykonywaną funkcją żadnego dodatkowego wynagrodzenia – wszystko po to, by minimalizować koszty wyprodukowania samochodu i być konkurencyjnym w przetargach na rynkach zagranicznych.
Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił interpretację. Uznał, że organ nie zrozumiał w tej sprawie istoty powołania konsorcjum, które – korzystając ze swobody zawierania umów – jasno określiło, że lider nie staje się właścicielem przedmiotów umowy, ale tylko pośrednikiem w negocjacjach.
Wyrok jest nieprawomocny.
Zdaniem WSA izba skarbowa nie zrozumiała w tej sprawie istoty konsorcjum
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Warszawie z 8 czerwca 2015 r., sygn. III SA/Wa 3358/14.