Minęły wieki, a za psa wciąż trzeba płacić. Dziś danina przestała być podatkiem od luksusu i stała się źródłem dofinansowania najbiedniejszych zwierząt
W 2008 r. polski fiskus zrezygnował z podatku od psa ze względu na trudności z jego poborem i niskie wpływy do budżetu. Nie oznacza to jednak, że danina ta stała się przeżytkiem. Miejsce podatku zajęła fakultatywna opłata od posiadania psa. Dziś wciąż pobiera ją wiele miast, a te, które z niej zrezygnowały, zastanawiają się nad jej przywróceniem. Gminy uzasadniają to obowiązkiem zapewnienia porządku w miastach. Dziś jednak ma on zupełnie inny charakter niż kiedyś, bo środki przeznaczane są na pomoc schroniskom.
W wielu miastach inkasentami opłaty stały się odziały Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, które za swoją pomoc w poborze zatrzymują od 30 do 50 proc. wpływów. W efekcie niewiele z psich pieniędzy trafia do budżetu gminy.