Sprawa dotyczyła mężczyzny, który był właścicielem działki z zabudowaniami magazynowo-handlowymi. Otrzymał ją obciążoną hipoteką, w darowiźnie. Po półtora roku odebrał mu ją komornik i sprzedał na licytacji. Po spłacie wierzycieli i potrąceniu kosztów egzekucyjnych mężczyzna otrzymał zaledwie 1/3 wylicytowanej kwoty. Jednak naczelnik urzędu skarbowego zażądał od niego zapłaty 10-proc. PIT, obliczonego od ceny licytacyjnej. Wyjaśnił, że podatek jest należny – zgodnie z art. 10 ust. 1 pkt 8 lit. a ustawy o PIT – bo nieruchomość została sprzedana przed upływem pięcioletniego terminu od jej nabycia.
Mężczyzna twierdził, że w ogóle nie powinien płacić podatku. Nieruchomość została mu odebrana za długi, a to jego zdaniem zupełnie inna sprawa niż sprzedaż. Uważał też, że skoro większość pieniędzy trafiła do kieszeni wierzycieli, to trudno wymagać od niego, by płacił podatek od całej kwoty uzyskanej na sprzedaży. Tłumaczył, że 10 proc. powinno być liczone co najwyżej od kwoty, która pozostała po spłacie długów.