Wynagrodzenie za prawa do pokazywania wydarzeń sportowych nie jest objęte w Polsce podatkiem u źródła – orzekł WSA w Warszawie.
Wyrok dotyczy spółki świadczącej usługi udostępniania płatnej telewizji. Nabywała ona od kontrahentów z siedzibą w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Austrii, Hiszpanii, Szwajcarii i na Węgrzech, prawa do transmisji i retransmisji wydarzeń sportowych. Spółka uważała, że nie podlegają one ochronie z tytułu praw autorskich. W związku z tym dokonywane przez nią płatności nie są rodzajem należności licencyjnych, tylko zyskami przedsiębiorstwa w rozumieniu umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. W efekcie spółka nie musi potrącać od nich podatku u źródła.
Reklama
Dyrektor IS w Warszawie przyznał spółce rację tylko w odniesieniu do kontrahentów z Austrii i Szwajcarii (nr IPPB5/423-764/13-4/AJ). Stwierdził natomiast, że definicja należności licencyjnych zawarta w umowach z pozostałymi czterema krajami obejmuje także prawa do taśm, czyli do transmitowania w radiu i telewizji, niezależnie od tego, czy ich przedmiotem są utwory.

Reklama
WSA w Warszawie nie zgodził się ze stanowiskiem organu. Jego zdaniem na podstawie literalnej wykładni art. 12 ust. 3 lub art. 12. ust. 4 poszczególnych umów można jednoznacznie stwierdzić, że należności licencyjne dotyczą wyłącznie należności z tytułu praw autorskich. Natomiast przedmiotem ochrony praw autorskich jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze (utwór). Skoro transmitowane i retransmitowane wydarzenia sportowe nie są utworem w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (t.j. Dz.U. z 2006 r. nr 90, poz. 631 ze zm.), to nie można wynagrodzenia za nie traktować jako należności licencyjnych.
Zdaniem WSA, gdyby zaakceptować stanowisko organu, to można by dojść do absurdalnego wniosku, że należności licencyjne dotyczą opłat za taśmy jako nośniki. Wyrok jest nieprawomocny.
ORZECZNICTWO
Wyrok WSA w Warszawie z 20 lutego 2015 r., sygn. III SA/Wa 1078/14.