Sprawa dotyczyła udziałowca spółki jawnej, w której podatnikiem PIT są wspólnicy, a nie spółka. Każdy ze wspólników oblicza więc swój dochód ze spółki proporcjonalnie do udziałów w niej i płaci co miesiąc zaliczki na PIT z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Mężczyzna zlecił to jednak służbom finansowo-księgowym spółki. Chciał, aby to one wyliczały kwotę jego podatku i przelewały ją bezpośrednio z konta spółki na konto urzędu skarbowego. Chodziło o kwoty znacznie przekraczające 1000 zł. Mężczyzna chciał się upewnić, że takie rozwiązanie jest możliwe. Podkreślił, że wpłata będzie miała charakter wyłącznie techniczny, a spółka odgrywa w tym przypadku jedynie rolę „wyręczyciela podatkowego”, a więc wpłaca za niego podatek do urzędu skarbowego.
Nie zgodził się na to dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Wyjaśnił, że spółka może płacić podatek za swojego wspólnika, ale tylko gdy kwota podatku nie przekracza 1000 zł. Tak bowiem wynika z art. 62b ordynacji podatkowej, który mówi, że zapłata podatku za podatnika przez inny podmiot jest możliwa gdy: