Co prawda podatnicy, organizacje przedsiębiorców i inne podmioty nie składają broni, walcząc, by przepisy konstytuujące podatek minimalny zostały zmodyfikowane ze skutkiem jeszcze od 2022 r. lub ich stosowanie zostało odsunięte w czasie, jednak obecny stan prawny wskazuje na to, że po zakończeniu roku podatkowego niektóre spółki będą musiały dokonać rozliczenia tej daniny. Nic więc dziwnego, że z kolejnymi miesiącami podatnicy – czy to z własnej inicjatywy, czy to motywowani otrzymywanymi różnego rodzaju ofertami pomocy w rozliczeniu podatku minimalnego – coraz częściej z niepokojem spoglądają na art. 24ca ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1800; ost.zm. Dz.U. z 2022 r. poz. 872; dalej: ustawa o CIT), normujący tę daninę.
Oczywiście istnieje uniwersalny sposób na wyeliminowanie podatku minimalnego – jest nim wypracowanie dodatniego wyniku podatkowego w źródle przychodów innych niż zyski kapitałowe, a jednocześnie zadbanie o to, aby udział dochodu w przychodach przekraczał 1 proc. Pomijam w tym momencie problem spółek dokonujących sprzedaży z cenami „regulowanymi”, dla których ogólny dodatni wynik podatkowy nie zawsze gwarantuje brak podatku minimalnego, ponieważ ich niekorzystną sytuację analizowałem już w artykule „Podatek minimalny mogą zapłacić również spółki użyteczności publicznej” (dodatek Podatki i Księgowość z 15 listopada 2021 r., DGP nr 220). W przypadku innych spółek de facto dodatni wynik podatkowy i udział dochodu w przychodach wyższy niż 1 proc. całkowicie eliminuje podatek minimalny. Co jednak w sytuacji, gdy istnieje ryzyko, że taki cel nie zostanie osiągnięty? W takim przypadku bez wątpienia warto podjąć działania, które pozwolą nie tylko ocenić, w jakim stopniu niebezpieczeństwo objęcia tą daniną dotyczy danej spółki, lecz również je zmniejszyć.