Proces nadzoruje nowy wiceminister finansów Artur Soboń, zaufany człowiek premiera Mateusza Morawieckiego, który przyszedł z resortu rozwoju.
Zakres rozwiązań jest w miarę jasny, mają się one mieścić w zapowiedziach premiera Morawieckiego sprzed półtora tygodnia. To poszerzenie ulgi na klasę średnią na kolejne grupy podatników czy zagwarantowanie poziomu dochodów organizacjom pozarządowym, które stracą część wpływów z 1 proc.
Jak mówią nasi rozmówcy, teraz rozwiązania mają być przygotowane bez presji i pośpiechu, jak było na przełomie roku, gdy okazało się, że pilnej korekty wymaga np. sprawa zaliczek.
Reklama
Na razie trwa dyskusja, jak sprawić, by różne grupy podatników o dochodzie do 12 800 zł miesięcznie nie były stratne na Polskim Ładzie. W tym przypadku chodzi nie tylko o emerytów, ale także osoby na umowach cywilnoprawnych, otrzymujące honoraria autorskie czy także rodziców samotnie wychowujących dzieci. Problem powstał, ponieważ pierwotnie ulga dla klasy średniej była skierowana do osób pracujących na etacie; ci, którzy przynajmniej w części pobierają wynagrodzenie z innych rodzajów umów, automatycznie mieli zapłacić więcej niż w poprzednim systemie.

Reklama
Z naszych informacji wynika, że resort rozważa pójście w dwóch kierunkach. Po pierwsze – wypracowania jakiejś odmiany ulgi dla przedstawicieli klasy średniej zatrudnionych nie tylko na etacie. – Rzeczywiście mówi się o poszukiwaniu uniwersalnej łaty. Stało się jasne, że obecna ulga dla klasy średniej nie spełnia swojej funkcji, a próby jej rozszerzania rodzą kolejne pułapki, bo trudno ją dostosować do wszystkich przypadków – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Pracodawców.
Żeby uniknąć sytuacji, w której jakaś grupa znów zostanie pominięta, rządzący szukają innej koncepcji. Konkurencyjna zakłada porównywanie sytuacji prawnej według starych przepisów i według Nowego Ładu; jeśli okaże się, że Ład oznacza ubytek w kieszeni podatnika, to zostanie mu on zwrócony przy okazji rocznego rozliczenia. Takie rozwiązanie może jest łatwiejsze i minimalizuje szanse na przeoczenie części podatników, ale w praktyce oznacza konieczność dwukrotnego wyliczania danin. – Na pewno nie jest tak, jak niektórzy próbują nam zarzucać, że tworzymy dwa równoległe systemy podatkowe. Mówimy tylko o możliwości wyrównania, by te grupy podatników nie straciły – przekonuje rozmówca z rządu.
Na razie nie wiadomo, jakie mają być skutki finansowe tych rozwiązań. – To będzie zależało od tego, jaki będziemy mieli wybór między prostotą danego rozwiązania a jego kosztami – zauważa jeden z naszych rozmówców. Dotychczasowe szacunki mówiły o tym, że Ład będzie kosztował finanse publiczne 17,5 mld zł w porównaniu z dotychczasowymi rozwiązaniami. Pierwsze wyliczenia dotyczące samej ulgi emeryckiej mówią o kilkuset milionach złotych; jeśli dojdą do tego kolejne grupy potraktowane ulgowo, to suma dodatkowych obciążeń Ładem jeszcze wzrośnie.
Oba kierunki rozważane obecnie w MF nie zakładają objęcia preferencjami osób prowadzących działalność gospodarczą i płacących podatek liniowy. Argumentem są także koszty budżetowe, które w takim przypadku radykalnie by wzrosły.
Wczoraj Radio Zet podało, że w Ministerstwie Finansów (MF) trwają prace nad zmianą sposobu opodatkowania parlamentarzystów – tak, aby nie stracili na Polskim Ładzie, a pod uwagę brane jest wydanie interpretacji, że „posłowie i senatorowie to osoby fizyczne wykonujące działalność polityczną”. Przedstawiciele rządu dementują te doniesienia. – Nie będzie żadnych specjalnych, dodatkowych korzyści dla parlamentarzystów. MF pracuje nad przepisami, o których niedawno informowaliśmy na konferencji – oświadczył rzecznik rządu Piotr Müller. – Teraz pracujemy nad rozwiązaniem, które jest neutralne dla wszystkich do 12 800 zł. Tu przypadków jest bardzo wiele, w tym wspomniani parlamentarzyści. Ale trzeba pamiętać, że różne zawody mają często inną formę zatrudnienia i rozliczania. Chcemy objąć jak najszerszą grupę, ale nie będzie osobnego rozwiązania dla posłów i senatorów – wskazuje inny rozmówca z rządu.
Małgorzata Samborska z Grant Thornton Poland w internetowym wpisie zauważa, że parlamentarzystom ulga dla klasy średniej się nie należy, bo uposażenie poselskie czy senatorskie to nie przychody z pracy, a tzw. działalność wykonywana osobiście. A na razie ulga dla klasy średniej działa tylko przy przychodach z pracy i dochodach z działalności na skali.
Z kolei zaliczkę od uposażeń parlamentarzystów – zwraca uwagę ekspertka – rozlicza się podobnie jak umowy zlecenia, więc nie można złożyć PIT-2 i w konsekwencji nie ma pomniejszenia zaliczki o 425 zł co miesiąc. – Kwota wolna im przysługuje (jak wszystkim rozliczającym się według skali), ale można ją odzyskać dopiero w zeznaniu rocznym – wskazuje Samborska.
Polski Ład. Logo / Dziennik Gazeta Prawna