Chodziło o podatnika, który tego typu transakcje realizował głównie za pośrednictwem internetowych platform sprzedażowych. Pieniądze ze sprzedaży trafiały na jego rachunki bankowe.
Fiskus to skontrolował i uznał, że mężczyzna działał w sposób zorganizowany, ciągły i z zamiarem osiagnięcia zarobku. Spełnił więc warunki, które pozwalają uznać go za podatnika VAT. Naczelnik urzędu skarbowego nakazał więc mu zapłacić za jeden tylko rok (2017 r.) prawie 100 tys. zł z tytułu VAT.