Morawiecki w środę na antenie Polsatu potwierdził, że nowa wysokość kwoty wolnej od podatku jest omawiana w ramach prac nad Polskim Nowym Ładem.

- Dzisiaj są różne opcje na stole: 8, 10, 15 tys. zł. Im wyżej, tym są one droższe. Nie mogę powiedzieć, jaka opcja przesądzi. Ta decyzja jeszcze nie zapadła – mówił premier.

Nie wspomniał, że jedna z propozycji zakładała kwotę wolną w wysokości aż 30 tys. zł. O tym, że taka opcja również została przedstawiona premierowi, mówił publicznie minister finansów Tadeusz Kościński. Później tonował jednak przesadny optymizm podatników.

Reklama

- To jest [30 tys. zł – red.] jeden z wariantów, jakie przygotowaliśmy. Ale nie stawiałbym najwięcej pieniędzy na taki wariant, raczej na niższy poziom, na 15-20 tys. na ten moment. Dopiero za rok, dwa lata, kiedy wyjdziemy z pandemii, wtedy możemy mieć większe ambicje – mówił Kościński (wypowiedź z 8 kwietnia na antenie radiowej Jedynki).

Reklama

Środowy wywiad Polsatu z Morawiecki sugeruje, że – parafrazujące słowa premiera – nie ma dzisiaj na stole ani opcji 30 tys. zł, ani nawet 20 tys. zł.

Kwota wolna w obietnicach polityków

Jak wynika z sondażu United Surveys dla DGP i RMF, wyższa kwota wolna to najbardziej pożądana zmiana w systemie podatkowym. Nie ma się co dziwić – im wyższa kwota wolna, tym większą część pensji otrzymujemy „na rękę”. Politycy zdają sobie z tego sprawę. Motyw podniesienia wysokości dochodów zwolnionych z podatku przewijał się w kampaniach prezydenckich Andrzeja Dudy z 2015 r. i Rafała Trzaskowskiego z 2020 r. W lutym br. podwyższenie kwoty wolnej do 10 tys. zł jako element pakietu „Recepta na kryzys” postulował lider PO Borys Budka.

Gdy media obiegła informacja o pomyśle kwoty wolnej 30 tys. zł, pojawiły się różne symulacje, ile dzięki temu zostanie w kieszeni Polaków. Podobne obliczenia możemy zastosować do kwot 8, 10, 15 tys. zł. Sęk w tym, że poza samą stawką rocznych dochodów, od której nie płaci się podatku PIT, ważne jest, czy i w jaki sposób kwota wolna jest degresywna. Ten szczegół często umyka politykom i w komentarzach schodzi na dalszy plan, a od tego tak naprawdę zależy, w jakim stopniu z reformy skorzysta statystyczny podatnik.

Degresywna kwota wolna

Degresywna kwota wolna od podatku to taka, która maleje wraz ze wzrostem dochodów. Mamy ją obecnie w Polsce. Jej wysokość zależy od tego, ile zarobiliśmy w ciągu roku (a ściślej: osiągnęliśmy dochód będący podstawą opodatkowania, a więc zarobki brutto minus koszty uzyskania przychodu i składki na ubezpieczenie społeczne).

Przy dochodach nieprzekraczających 8 tys. zł kwota wolna wynosi 8 tys. zł, a zatem takie osoby w ogóle nie płacą podatku PIT. Mówimy jednak o dochodach rocznych. Z kwoty wolnej 8 tys. zł korzystają więc jedynie osoby zarabiające najmniej, np. pracujące na część etatu lub osiągające okazjonalne dochody.

Dalej kwota wolna malej wraz ze wzrostem dochodów i wynosi:

  • od 8 tys. zł do 3 091 zł – przy rocznych dochodach do 13 tys. zł;
  • 3 091 zł – przy rocznych dochodach na od 13 tys. zł do 85 528 zł;
  • od 3 091 zł do 0 zł - przy rocznych dochodach od 85 528 zł do 127 tys. zł;
  • 0 zł – przy rocznych dochodach ponad 127 tys. zł.

Dla jednych kwota wolna wynosi więc 8 tys. zł, dla innych 3091 zł, jeszcze inni nie korzystają z niej wcale. Oczywiście, skoro w zapowiedziach premiera jest mowa o pomyśle podniesienia kwoty wolnej do 8 tys. zł, może to sugerować, że zmieni się sposób jej obliczania, bowiem 8 tys. zł mamy już dziś. Nie wiadomo natomiast, czy rząd planuje całkowicie odejść od kwoty degresywnej, a nawet jeśli tak zrobi – czy nie pozostawi progu dochodów, po przekroczeniu którego kwota wolna nie przysługuje.

Z pewnością na podniesieniu kwoty wolnej skorzystają osoby o reaktywnie niskich dochodach. Czy i w jakim stopniu skorzystają wszyscy podatnicy – okaże się dopiero, gdy poznamy szczegóły Nowego Ładu.