Po dokonanej właśnie przez premiera Donalda Tuska rekonstrukcji rządu na czele resortu finansów stanął Mateusz Szczurek. Gdyby nowy minister – wraz z pozostałymi przedstawicielami rządu – chciał zyskać sobie przychylność przedsiębiorców, powinien na poważnie pochylić się nad zgłaszanymi przez nich postulatami. Jakich zmian oczekują prowadzący działalność gospodarczą?

Powyższe postulaty to efekt badania Idea Bank i Tax Care, przeprowadzonego w formie anonimowej ankiety (wzięło w nim udział 1300 przedsiębiorców, którzy w dniach 6-8 listopada br. odwiedzili placówki Idea Banku i Tax Care). Ankieta miała na celu ocenę warunków do prowadzenia działalności gospodarczej w minionych dwóch latach, ocenę polityki gospodarczej, zdefiniowanie największych przeszkód w prowadzeniu biznesu w Polsce oraz właśnie nakreślenie spraw, którymi według przedsiębiorców politycy powinni zająć się pilnie (respondenci mogli wskazać trzy z siedmiu przedstawionych przez ekspertów Idea Banku i Tax Care postulatów, dlatego przedstawione wyniki procentowe nie sumują się do 100%).

Największy odsetek przedsiębiorców (51,3%) postuluje wprowadzenie zachęt do legalnego zatrudniania pracowników poprzez obniżenie pozapłacowych kosztów zatrudnienia. Pozapłacowe koszty pracy obejmują wszystkie elementy całkowitych kosztów pracy, które są ponoszone przez pracodawcę, poza wynagrodzeniem bezpośrednim. Do głównych kosztów pozapłacowych zalicza się: składkę na ubezpieczenie emerytalne w części finansowanej przez pracodawcę, część ubezpieczenia rentowanego, ubezpieczenie wypadkowe oraz koszt utrzymywania Funduszu Pracy i Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Od stycznia 2014 r., z obecnych 1600 zł do 1680 zł, wzrośnie płaca minimalna, co oznacza jednoczesny wzrost składek na ZUS. Pracodawca, który dziś zatrudnia pracownika i płaci mu pensję minimalną, czyli 1600 zł brutto, ponosi łączny koszt jego zatrudnienia na poziomie 1931,84 zł. Po wzroście płacy minimalnej do 1680 zł miesięczne obciążenie pracodawcy z tytułu zatrudnienia pracownika na takich warunkach zwiększy się do 2028,43 zł, czyli o 96,59 zł. W skali roku oznacza to wzrost wydatku na jednego pracownika pobierającego wynagrodzenie minimalne o 1159,08 zł. Koszty pracodawcy wzrastają wraz ze wzrostem wynagrodzenia. Dla przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw za wrzesień, które według GUS wyniosło 3 770, 91 zł brutto, łączny koszt pracodawcy wynosi 4 548,1 zł. Pensja netto, którą otrzymuje pracownik, to 2694,07 zł w styczniu. Różnica między tym, co otrzymuje pracownik, a tym, ile płaci za niego pracodawca wynosi więc aż 1 854 zł.

Na drugim miejscu pod względem znaczenia dla badanych przedsiębiorców znalazła się propozycja skrócenia czasu oczekiwania na zwrot VAT do 30 dni dla wszystkich przedsiębiorców. Postulat ten poparł więcej niż co trzeci ankietowany.

Podatnicy VAT, którzy wykazali w rozliczeniu nadwyżkę podatku naliczonego nad należnym, muszą czekać 60 dni od dnia złożenia rozliczenia na zwrot tej różnicy. Jest to podstawowy termin. Co więcej, jeżeli zasadność zwrotu wymaga dodatkowego zweryfikowania, naczelnik urzędu skarbowego może przedłużyć ten termin do czasu zakończenia weryfikacji rozliczenia. Żeby uzyskać efekt ekonomiczny zwrotu w ciągu 30 dni przedsiębiorca powinien wnioskować zamiast o zwrot nadwyżki, to o przeniesienie do rozliczenia w następnym miesiącu. Jest to jednak metoda dostępna tylko i wyłącznie wtedy, gdy w kolejnym okresie rozliczeniowym sytuacja w zakresie rozliczenia VAT jest odwrotna, tzn. zamiast kwoty do zwrotu, jest kwota do zapłaty.

Przykład: Firma B rozlicza się miesięcznie. W październiku dokonała m. in. zakupu nowych regałów do sklepu. W związku z tym, że w tym miesiącu miała niską sprzedaż, powstała u niej kwota do zwrotu. Kwota ta zostanie wykazana w deklaracji składanej za październik. Przedsiębiorca może złożyć deklarację za ten miesiąc najwcześniej 2 listopada (1 jest dniem wolnym), jednak w praktyce jest to rzadka sytuacja, gdyż w większości przypadków potrzeba więcej czasu do zaksięgowania dokumentów za miniony miesiąc. Najpóźniej deklaracja za ten okres rozliczeniowy musi być złożona do 25 listopada. W takim przypadku, jeżeli zwrot nastąpi po 60 dniach, oznacza to, że pieniądze zostaną odzyskane dopiero 25 stycznia. Składając deklarację 25 listopada przedsiębiorca jest już jednak wstępnie zorientowany, czy w rozliczeniu za listopad wykaże kwotę do zapłaty, czy po raz kolejny powstanie nadwyżka. Jeżeli jest to miesiąc, w którym w uproszczeniu więcej było sprzedaży niż zakupów, powstanie kwota do zapłaty, którą trzeba będzie uregulować najpóźniej do 25 grudnia. W tym przypadku przedsiębiorca zamiast „zamrażać” pieniądze na dwa miesiące w oczekiwaniu na zwrot, może przenieść kwotę za październik do rozliczenia za następny okres rozliczeniowy, czyli listopad.

A jak mogłoby to wyglądać?

Październik – firma wykazuje 10 tys. zł nadwyżki podatku naliczonego nad należnym. Deklarację złoży 26 listopada. Możliwy zwrot to 25 stycznia. Przedsiębiorca wybiera przeniesienie tej kwoty do rozliczenia w listopadzie. Przy założeniu, że podatek należny za listopad wyniesie 15 tys. zł, podatnik obniży wartość zobowiązania o 10 tys. przeniesione z października. 25 grudnia skorzysta więc z pieniędzy stanowiących nadwyżkę podatku naliczonego nad należnym za październik.

Trzecim najcieplej przyjętym przez przedsiębiorców postulatem (32% popierających) okazała się propozycja stworzenia jasnych zasad rozliczania w kosztach wydatków na budowanie relacji z klientami i kontrahentami.
Przepisy dotyczące tzw. reprezentacji od wielu lat budzą kontrowersje, tym bardziej, że wydatki o takim charakterze nie mogą stanowić kosztów podatkowych. Problem w tym, że nikt do końca nie wie, czym jest reprezentacja. Przykładowo, organy podatkowe uznają, że poczęstunek (kawa, herbata, ciastka) w siedzibie firmy nie wypełnia znamion reprezentacji z uwagi na to, że działanie takie nie jest ukierunkowane na reprezentowanie firmy oraz budowanie jej prestiżu. W świetle wydawanych interpretacji, kawa wypita z kontrahentem nie w firmie tylko w restauracji reprezentacją już jest. Analizując powyższe kwestie można dojść do wniosku, że przepisy te są niespójne i pozbawione sensu.

Oczywiście dopuszczenie do sytuacji, w której każdy wydatek o charakterze reprezentacyjnym mógłby być kosztem, byłoby z pewnością pokusą do nadużyć ze strony przedsiębiorców. Warto jednak rozważyć powrót do założeń przepisów sprzed 2007 r., kiedy to reprezentacja stanowiła koszt podatkowy do wysokości limitu 0,25% przychodów. Dobrym rozwiązaniem byłoby umożliwienie rozliczania w kosztach podatkowych części wydatków reprezentacyjnych i podwyższenie wskaźnika do 1% przy jednoczesnym doprecyzowaniu co mieści się w pojęciu „reprezentacja” używanym na gruncie ustaw podatkowych (obecnie zdarzają się jeszcze rozbieżności nawet na gruncie wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego, który raz łączy to pojęcie z występowaniem na zewnątrz firmy – wyrok z 25.01.2012 r., sygn. akt II FSK 1445/10, innym razem z okazałością – wyrok z 25.05.2012 r., sygn. akt II FSK 2200/10). Pozwoliłoby to z na uwzględnienie w kosztach minimalnych wydatków, np. na zakup usługi gastronomicznej, przy założeniu, że wydatek ten służyłby osiąganiu przychodów. Nie powinno to wywołać negatywnych skutków budżetowych. Już obecnie sądy niejednokrotnie wskazują, że takie wydatki nie stanowią reprezentacji i mogą być rozliczone w kosztach podatkowych. Obecna sytuacja wiąże się jednak z niepewnością po stronie przedsiębiorców, którzy napotykając na kwestionowanie rozliczenia w kosztach np. spotkania z kontrahentem w restauracji muszą przejść przez procedurę odwoławczą, skierować sprawę na drogę sądową, w efekcie czego często wygrywają sprawę. Pochłania to jednak ich czas i pieniądze i jednocześnie obciąża budżet państwa kosztami przegranych postępowań.