Wirtualne środki płatnicze nie są opodatkowane, dopóki nie będą wymienione na prawdziwe pieniądze lub towary. Wtedy płaci się PIT i ewentualnie VAT.
W internecie toczy się życie równoległe do prawdziwego, więc kwestią czasu było pojawienie się w nim wirtualnej waluty. Najbardziej znaną jest bitcoin, czyli elektroniczny ekwiwalent prawdziwego pieniądza wymyślony w 2009 r. przez internautę Satoshiego Nakamoto. Można nim płacić np. za usługi internetowe. Inne to m.in. Amazon coins, wirtualne kredyty Facebooka, litecoiny (mają zastąpić bitcoiny) czy cyfrowe odpowiedniki dolarów i złota, którymi płaci się w grach internetowych (np. Linden Dolar w grze „Second Life”). Coraz częściej takie środki płatnicze wkraczają jednak do realnego świata. Przykładowo w kwietniu 2013 r. pewna rodzina z Teksasu kupiła za 300 bitcoinów – będące wtedy odpowiednikiem 39 tys. dolarów – porsche.
Rodzi to pytania o kwestie podatkowe, tym bardziej że brak jest regulacji prawnych dotyczących wirtualnych walut. Zapytaliśmy Ministerstwo Finansów, czy posiadanie takich środków płatniczych zainteresuje polskiego fiskusa. Resort wyjaśnił, że obowiązki podatkowe pojawią się dopiero z chwilą wymiany, np. bitcoinów, na prawdziwą walutę.