Problem uzyskiwania zaświadczeń został ostatnio poruszony w interpelacji poselskiej (nr 17215/13). Podniesiono w niej, że obowiązek przestawiania zaświadczeń nie ma uzasadnienia w przypadku członków najbliższej rodziny, która na podstawie art. 4a ustawy o podatku od spadków i darowizn (t.j. Dz.U. z 2009 r. nr 93, poz. 768 z późn. zm.) korzysta z całkowitego zwolnienia z podatku. Ministerstwo Finansów w odpowiedzi argumentowało, że obowiązek przedstawiania zaświadczeń ma na celu uszczelnienie systemu podatkowego i zabezpieczenie interesów państwa. Resort podkreśla, że bliska rodzina jest wprawdzie ustawowo zwolniona z podatku, ale pod warunkiem zgłoszenia nabycia własności w urzędzie skarbowym.

Resort finansów niestety zupełnie zapomina o tym, że w przypadku gdy płatnikiem podatku jest notariusz (a tak jest np. przy darowiźnie nieruchomości czy nieodpłatnym zniesieniu współwłasności nieruchomości) wymóg zgłoszenia – o którym mówi MF – nie istnieje. To notariusz odpowiada za prawidłowe zastosowanie zwolnienia, czemu daje wyraz w sporządzonym akcie notarialnym. Być może to przeoczenie sprawia, że MF nie dostrzega potrzeby ograniczania obowiązku przedstawiania zaświadczeń. Twierdzi, że powinny być warunkiem dokonania przez notariusza jakichkolwiek czynności dotyczących rzeczy lub praw majątkowych, do których miały zastosowanie przepisy o podatku od spadków i darowizn.

Dodatkowe kontrole

Z tym stanowiskiem nie zgadza się Tomasz Janik, prezes Krajowej Rady Notarialnej. W jego ocenie uzyskiwanie zaświadczeń w celu sprzedaży darowanych nieruchomości to zbędna formalność.

– Notariusze mają obowiązek przekazywać naczelnikom urzędów skarbowych odpisy wszystkich sporządzanych aktów notarialnych dotyczących czynności, z tytułu których są płatnikami podatku, nawet w przypadku zwolnienia z podatku od spadków i darowizn – wyjaśnia Tomasz Janik.

Organ podatkowy, który ma zastrzeżenia do zastosowanego zwolnienia lub ustalonej podstawy opodatkowania, może wszcząć postępowanie podatkowe.

– Z tych względów dodatkowa kontrola prawidłowości rozliczeń w postaci zaświadczeń jest więc zbędną biurokracją, która niczemu nie służy, a jedynie niepotrzebnie obciąża aparat skarbowy – ocenia Tomasz Janik.

Nasz rozmówca dodaje, że zaświadczenia są oczywiście konieczne tam, gdzie przedmiotem aktu notarialnego ma być zbycie rzeczy lub praw majątkowych, których wcześniejsze nabycie podlegało opodatkowaniu, przy czym w rozliczeniu podatku nie pośredniczył płatnik. Chodzi na przykład o zbycie nieruchomości nabytych w spadku.

Niepotrzebna praca i koszt

Ustawodawca w ramach deregulacji znosił już obowiązek uzyskiwania zaświadczeń, wprowadzając w to miejsce np. oświadczenia podatników. Aby jednak zbyć nieruchomość nabytą w darowiźnie, w praktyce wciąż niezbędne jest przedstawienie notariuszowi zaświadczenia wydanego przez naczelnika urzędu skarbowego. W rzeczywistości taka transakcja nie wymaga żadnego potwierdzenia, gdyż organy podatkowe mają pełne informacje o rozliczeniu daniny lub zastosowaniu zwolnienia. Obowiązek uzyskiwania zaświadczenia nie przekłada się w żaden sposób na uszczelnienie systemu podatkowego, jak twierdzi Ministerstwo Finansów. Przysparza tylko dodatkowej pracy zarówno podatnikom, jak i urzędnikom.

Absurdy to tylko skutek

Podatek od spadków i darowizn jest współczesną formą nacjonalizacji majątku. Fiskus kładzie łapę na transfery majątku pomiędzy osobami bliskimi lub dokonywane z dobroci serca. Co prawda nasz fiskus wspaniałomyślnie zwolnił z daniny transfery pomiędzy najbliższymi, ale żeby symbolicznie zaznaczyć swoje władztwo, uzależnił stosowanie zwolnienia od spełnienia określonych warunków. Wymóg przedstawienia notariuszowi dodatkowego świstka papieru przy dalszej sprzedaży darowanego majątku, choć oczywiście wykracza poza cywilizowane formy kontroli, nie pogarsza znacząco losu podatników. Prawdziwe zło polega na tym, że podatek od spadków i darowizn generując śladowe wpływy budżetowe, sam w sobie jest niemoralny i szkodliwy. A co za tym idzie, absurdy są jego naturalnym elementem.