Minister finansów nie może automatycznie zakładać, że każdorazowe zaproszenie kontrahenta do restauracji lub poczęstowanie go kawą czy herbatą jest kreowaniem pozytywnego wizerunku i budowaniem prestiżu firmy. Jeśli taki wydatek jest związany z przychodem, np. służy zawarciu kontraktu, to może być odliczony. Tak orzekł wczoraj Naczelny Sąd Administracyjny w składzie siedmiu sędziów w sprawie przedsiębiorstwa zajmującego się produkcją tworzyw sztucznych.

To najbardziej doniosły wyrok, jaki zapadł i jaki może zapaść w NSA w sprawie rozwiązania sporu dotyczącego kosztów reprezentacji, który podatnicy i fiskus toczą od kilku lat.

Wieloletni spór

8 kwietnia 2013 r. (sygn. akt II FPS 7/12) w tej samej sprawie NSA odmówił podjęcia uchwały w składzie siedmiu sędziów, która byłaby wiążąca dla pozostałych sądów. Z takim wnioskiem wystąpił prokurator generalny. Wtedy NSA postanowił, że nie jest w stanie wyręczyć ustawodawcy i stworzyć definicji kosztów reprezentacji. Rozpatrując zaś sprawę przedsiębiorstwa, w której skierowano wniosek o podjęcie uchwały na gruncie CIT, sąd postanowił, że zamiast niej wyda wyrok w składzie siedmiu sędziów.

Sędzia Jan Rudowski, uzasadniając wyrok, podkreślił, że właśnie brak ustawowej definicji reprezentacji jest przyczyną sporów podatników z fiskusem. Według NSA niepotrzebnie z początkiem 2007 r. w ustawach podatkowych został zmieniony przepis. W uzasadnieniu projektu zmian nie ma żadnych informacji, jak należy rozumieć koszty reprezentacji. Jednocześnie ustawodawca pominął cały dorobek orzeczniczy i doktryny, jaki został ukształtowany na gruncie wcześniej obowiązujących przepisów. Wtedy według niego nie były kosztem uzyskania przychodów koszty reprezentacji i reklamy w części przekraczającej 0,25 proc. przychodu. Jedynie wydatki na reklamę w środkach masowego przekazu lub realizowaną publicznie mogły zostać odliczone w pełnej wysokości. Wtedy też sądy za reprezentację uznawały wszelkie celowe działania podatnika, rozumiane jako okazałość czy wytworność.

Sędzia Jan Rudowski podkreślił, że obecnie żyjemy w takich czasach, iż zaproszenie kontrahenta do biura i podanie mu herbaty z ciastkami albo też zaproszenie do restauracji na obiad jest powszechnym obyczajem i nie może być tak, że niejasne przepisy podatkowe powodowałyby, że z tego obyczaju przedsiębiorcy mieliby rezygnować.

Przedsiębiorstwo zajmujące się produkcją tworzyw sztucznych po wczorajszym wyroku może zaliczyć do kosztów wydatki na obiady z kontrahentami oraz zakup kawy i herbaty w firmie. Według NSA ma to związek z działalnością firmy.

– To nie jest prywatne, rodzinne czy towarzyskie spotkanie – podkreślił sąd.

Zmienić przepisy

NSA, wydając wyrok, wskazał na konieczność zmiany przepisów. Zaznaczył, że wszelkie wyłączenia z kosztów, wprowadzenie których planuje ustawodawca, powinny być precyzyjne – w przypadku kosztów reprezentacji tak nie jest.

Monika Ławnicka, doradca podatkowy, menedżer w Accreo, mówi, że wczorajszy wyrok może budzić sprzeczne emocje u podatników. Z jednej strony NSA krytycznie odniósł się do stanowiska, zgodnie z którym każdy wydatek gastronomiczny powinien zostać z góry wyłączony z kosztów (tak uważał WSA w Gliwicach, od wyroku którego przedsiębiorstwo złożyło skargę). Sąd słusznie nakazał analizowanie tych wydatków przede wszystkim z punktu widzenia ich związku z przychodem (np. spodziewanymi wpływami z zawartego kontraktu). Z drugiej jednak strony NSA wcześniej odmówił podjęcia uchwały w kwestii kwalifikacji wydatków na reprezentację i jednoznacznie nie odniósł się do kwestii tego, jakie koszty należy zaliczyć do takich wydatków.

– Sytuacja taka podtrzymuje istniejącą po stronie podatników niepewność co do rozliczania omawianych kosztów – dodaje Monika Ławnicka.

Dlatego jak podkreśla, korzystne byłoby jednoznaczne uregulowanie kwestii zakresu pojęcia reprezentacji – może to zrobić jednak dopiero ustawodawca, nowelizując ustawy o podatkach dochodowych.

Wyrok jest prawomocny.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA w składzie siedmiu sędziów z 17 czerwca 2013 r., sygn. akt II FSK 702/11.