Jan Kowalski spiera się z fiskusem o VAT za towary, które sprzedawał przez ostatnie 2 lata – po 10 tys. zł miesięcznie. Urząd skarbowy wydał mu 24 decyzje podatkowe (za każdy miesiąc oddzielnie). Stefan Nowak walczy o identyczną sumę 240 tys. zł, także w podatku od towarów i usług. Tyle tylko, że zrealizował cały obrót w ciągu jednego miesiąca i ma jedną decyzję. Aby móc dochodzić swoich praw w sądzie, Jan Kowalski wyda 9,6 tys. zł, a Stefan Nowak – tylko 2,4 tys. zł. Powód? Wysokość opłaty sądowej (wpisu) liczy się od każdej decyzji oddzielnie.

Bariera dla podatników

– Gdyby Jan Kowalski mógł zsumować wartości z 24 skarg i zapłacić jeden łączny wpis, to byłby on znacznie niższy – podkreśla Sławomir Czyż, doradca podatkowy w Kancelarii Czyż i Łabno Doradcy Podatkowi.

Wpis stosunkowy (liczony od wartości przedmiotu sporu) przy należnościach pieniężnych do 10 tys. zł wynosi bowiem 4 proc. Tak więc od każdej z 24 decyzji Jan Kowalski musi zapłacić 400 zł. Natomiast wpis od skarg dotyczących należności o wartości ponad 100 tys. zł to tylko 1 proc. Gdyby więc możliwe było zsumowanie wszystkich kwot ze spornych decyzji, to Jan Kowalski zapłaciłby tyle, co Stefan Nowak – 2,4 tys. zł.

Tomasz Rolewicz, starszy menedżer w zespole postępowań sądowych PwC, zwraca uwagę, że identyczny problem występuje w przypadku nadpłat. Niekiedy wysokość wpisu stosunkowego jest barierą utrudniającą czy wręcz uniemożliwiającą podatnikom walkę przed sądem o odzyskanie nadpłaconego podatku.

– Organy podatkowe są tego świadome. Sprawy o nadpłaty często rozstrzygają poprzez wydanie możliwie największej liczby decyzji. W praktyce brzmią one identycznie, ale dotyczą każdego miesiąca (okresu podatkowego) oddzielnie. Dla podatników oznacza to konieczność przygotowania większej liczby skarg i wyższe opłaty sądowe – wyjaśnia Tomasz Rolewicz.

Dlatego zdaniem Sławomira Czyża należałoby zmodyfikować przepisy o wpisach. Można by np. wprowadzić opłatę stałą przy wielokrotnych skargach dotyczących tak naprawdę tego samego problemu.

Problem dla sędziów

Z absurdami i niejasnymi przepisami dotyczącymi opłat sądowych zmagają się nie tylko podatnicy. Często sami sędziowie mają problemy z zastosowaniem odpowiedniego wpisu: czy w danej sprawie powinien być stosunkowy (uzależniony od wysokości np. kwestionowanego podatku), czy też stały (niezależny od spornej sumy, np. w sprawach interpretacji podatkowych). Przy wpisach stosunkowych przepisy posługują się pojęciem należności pieniężnej, a przy stałych (500 zł) – zobowiązań podatkowych. Pytanie tylko, czym się różnią te dwa wyrażenia. Gubią się w tym nawet prawnicy.

Przykładowo Naczelny Sąd Administracyjny 16 kwietnia 2013 r. (sygn. akt II FSK 615/13) zwrócił do sądu wojewódzkiego w Gliwicach skargę podatnika, ponieważ ten zamiast 8 tys. zł wpisu zapłacił tylko 250 zł. Problem w tym, że niewłaściwą kwotę ustalił sam sąd I instancji (za jego pośrednictwem wnosi się skargę do NSA). Błędnie uznał, że sprawa dotycząca nadpłaty w PIT powinna być objęta wpisem stałym (od skargi kasacyjnej), a nie stosunkowym. W tym przypadku podatnik nie stracił szansy na rozpoznanie sprawy przez NSA, musiał tylko uzupełnić braki formalne i zapłacić wyższy wpis.

Tego szczęścia nie miała spółka, która chciała zaskarżyć decyzję ustalającą wysokość jej straty podatkowej. Skargę wniósł jej pełnomocnik (adwokat), uiścił też wpis stosunkowy. NSA w postanowieniu z 30 marca 2011 r. (sygn. akt II FSK 67/11) odrzucił skargę. Powód? Pełnomocnik powinien opłacić wpis stały w wysokości 500 zł, bo sprawa dotyczy zobowiązań podatkowych. Według sądu decyzja ustalająca stratę nie kreuje (ani w chwili jej określenia, ani w przyszłości) należności pieniężnej. Dlatego też w tej sprawie wpis stosunkowy nie ma zastosowania. NSA nie pozwolił na skorygowanie opłaty. Powołał się na art. 221 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 270), zgodnie z którym w sprawach pism wnoszonych przez adwokatów lub radców prawnych istnieje z mocy prawa obowiązek jednoczesnego uiszczania wpisu stałego pod rygorem pozostawienia ich bez rozpoznania lub odrzucenia. Przepis ten z dniem 10 kwietnia 2010 r. został uchylony, ale NSA rozpatrywał postanowienie sądu wojewódzkiego z 10 marca 2010 r.

Projekt do poprawy

Próba zmiany obecnych przepisów regulowanych rozporządzeniem Rady Ministrów z 16 grudnia 2003 r. (Dz.U. nr 221, poz. 2193 z późn. zm.) została już podjęta. Nowe – przygotowane wspólnie przez NSA i Ministerstwo Sprawiedliwości – miały wejść w życie na wiosnę tego roku. Jednak w kwietniu Komitet Stały Rady Ministrów zdjął projekt z porządku obrad.

Wielokrotnie pisaliśmy o nim w DGP. Przewidywał on podwyżkę wpisów od poszczególnych rodzajów spraw średnio o 50–60 proc.

Rząd oczekuje jednak dalej idących zmian niż tylko podwyżki opłat. Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości, tłumaczy, że resort zwrócił się do prezesa NSA z wnioskiem o analizę funkcjonowania wpisów i przedstawienie ewentualnych propozycji zmian. – Po uzyskaniu stanowiska NSA zostaną podjęte dalsze prace nad projektem rozporządzenia – dodaje.

W NSA dowiedzieliśmy się, że Biuro Orzecznictwa udziela odpowiedzi na poszczególne pytania resortu. Na razie nie są jeszcze znane szczegóły. Wiadomo jednak, że rząd, zdejmując projekt z porządku obrad, nie wykluczył, że zakładana podwyżka opłat pozostanie w nowej wersji.

Jakie zmiany

Zdaniem dr. Grzegorza Rząsy, radcy prawnego w LDS Łazewski, Depo i Wspólnicy, po prawie dziesięciu latach od przyjęcia obecnego rozporządzenia najwyższa pora urealnić wysokość wpisów, uwzględniając chociażby inflację. Z kolei Sławomir Czyż jest przeciw podwyżkom. Przyznaje, że ich skutkiem może być pewne zmniejszenie się liczby spraw w sądach np. związanych ze skarżeniem interpretacji podatkowych, ale wątpi, czy doprowadzi to do szybszego rozstrzygania sporów, zwłaszcza przez NSA. – Obserwuję, że większość takich spraw jest wszczynana przez przedsiębiorców. Dla nich wyższy wpis, nawet rzędu 750 zł, nie będzie istotną przeszkodą. Ale już w przypadku osoby prywatnej może zadecydować o rezygnacji ze skargi – mówi.

Eksperci mają też wątpliwości, czy należy uprościć wpisy, tak aby został tylko jeden ich rodzaj. Znikłyby wtedy problemy z obliczaniem opłat i rozstrzyganiem, jaką zastosować.

Grzegorz Rząsa uważa, że w sprawach sądowoadministracyjnych niemożliwe byłoby odejście w ogóle od wpisów stałych. Wyjaśnia, że wiele sporów nie ma postaci należności pieniężnej i nawet trudno byłoby obiektywnie określić wartość przedmiotu zaskarżenia. Łatwiej byłoby stosować tylko opłaty stałe. Ekspert podkreśla jednak, że trudno byłoby to pogodzić z funkcją fiskalną wpisów – im wyższy sporny podatek do zapłaty, tym większa opłata sądowa – oraz zasadą sprawiedliwości społecznej wynikającą z konstytucji.

Podobnego zdania jest dr Tomasz Filipowicz z Kancelarii Prof. Marek Wierzbowski i Partnerzy Adwokaci. W jego ocenie podział na dwie kategorie wpisów powinien być utrzymany, a nowe propozycje zmian powinny skupiać się przede wszystkim na uproszczeniu przepisów i wyjaśnieniu wątpliwości, jakie dziś rodzą.

Wojciech Serafiński doradca podatkowy

Wojciech Serafiński doradca podatkowy

źródło: Materiały Prasowe

Kontrola administracji nie może być źródłem zarobku dla budżetu

W sprawach podatkowych powinny być pobierane tylko wpisy stałe. Wpisy stosunkowe nie odzwierciedlają tak naprawdę nakładu pracy sędziów związanego z rozstrzygnięciem skargi. Spór dotyczący należności podatkowej wynoszącej 100 tys. zł wcale nie jest bardziej skomplikowany od sporu o 1 tys. zł. Wpisy rozumiane jako opłaty sądowe powinny służyć tylko i wyłącznie finansowaniu pracy sądów, a nie być kalkulowane jako źródło wpływów budżetowych. Zarabianie na sprawach, w których kontroli poddaje się administrację publiczną, jest nieetyczne i godzi w prawa obywatelskie. Wysokość wpisów stałych powinna uwzględniać możliwości finansowe obywateli, by nie ograniczać dostępu do sądu. Powinna być też zróżnicowana w zależności od rodzaju sprawy podatkowej. Wyższa kwota powinna być przewidziana dla skarg na decyzje podatkowe czy odmowy stwierdzenia nadpłaty. Niższa – w sprawach czysto formalnych, np. dotyczących przywrócenia terminu do wniesienia odwołania czy wznowienia postępowania.