Dobra wiara i staranność

Organy podatkowe nie zawsze chcą dawać wiarę nabywcom części zamiennych. Podejście skarbówki spotyka się z aprobatą ze strony sądów administracyjnych (np. postanowienie WSA w Warszawie z 31 stycznia 2012 r., sygn. akt. III SA/Wa 3172/11).

– Do urzędników i niestety także wojewódzkich sądów administracyjnych nie przemawia fakt, że podatnik zrobił wszystko, co było w jego mocy, by zweryfikować sprzedawcę: sprawdził, czy ma NIP i czy jest zarejestrowany jako podatnik VAT. Nie przekonuje ich także to, że transakcja była legalna, nabywca otrzymał fakturę i wpłacił należność razem z VAT na rachunek bankowy sprzedawcy towaru, podobnie jak i to, że nabywca kupił część i użył jej do sprzedaży opodatkowanej, a więc spełnił wszystkie warunki, by mieć prawo do odliczenia – zauważa mec. Ireneusz Krawczyk.

Także w ocenie Szymona Parulskiego rozumienie tych spraw w sądach jest niewielkie. Mimo kilku korzystnych wyroków Trybunału Sprawiedliwości UE, orzeczenia te nie przebiły się w orzecznictwie administracyjnym w Polsce.

– Trybunał Sprawiedliwości UE niedawno po raz kolejny powiedział, jakie warunki muszą zostać spełnione, aby podatnikowi można było odmówić prawa do odliczenia VAT naliczonego. Po raz kolejny zwrócił też uwagę na dobrą wiarę przedsiębiorcy, który działa z należytą starannością. Kłopot polega tylko na tym, że u nas kanon należytej staranności jest bardzo płynny – podkreśla Jerzy Martini.

Na działanie przedsiębiorcy w dobrej wierze zwraca też uwagę Przemysław Skorupa. W jego ocenie, zgodnie z orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE, organy podatkowe powinny za każdym razem badać, czy występuje dobra wiara.

– Najlepszym sposobem na ustalenie, jak było w rzeczywistości, jest kontrola krzyżowa, którą organy podatkowe mogą przeprowadzić u dostawcy – mówi Przemysław Skorupa.

Opieszałe służby

– Możliwość uchronienia się przed profesjonalnym oszustem jest zerowa. Przedsiębiorca nie ma do tego narzędzi. Rolą państwa jest tępienie oszustów, czego państwo niestety nie robi dostatecznie dobrze. Zadziwiająca jest czasami opieszałość niektórych służb. Wystarczy wspomnieć nagłośnioną niedawno kwestię prętów stalowych. Wszyscy wiedzą, że prawie połowa handlu opiera się na oszustwie, a mimo to nic się z tym nie robi. Za parę lat pewnie ktoś się ocknie, ale wtedy – tak jak i teraz – ścigani mogą być uczciwi przedsiębiorcy, którzy trafią na nieuczciwych kontrahentów – uważa Jerzy Martini.

– To państwo powinno zwalczać patologie, a nie przedsiębiorcy, których do tego się zmusza – wtóruje mu mec. Ireneusz Krawczyk.

Obowiązek weryfikacji kontrahentów nie wynika bowiem z przepisu prawa.

– Ściganie firmantów i tzw. słupów wymaga zachodu. Poza tym nawet jeżeli już się takie osoby namierzy, to pojawiają się zaraz problemy z egzekucją wyłudzonego podatku, bo tacy pseudoprzedsiębiorcy nie mają majątku, z którego fiskus mógłby ściągnąć należności – stwierdza Szymon Parulski.

Według niego konieczna jest zmiana systemowa.

– To jest praca na lata, ale nie na poziomie urzędu skarbowego czy urzędu kontroli skarbowej, lecz rządu – dodaje Szymon Parulski.

Ministerstwo Finansów twierdzi, że nie docierają do niego sygnały, aby organy podatkowe odmawiały autoryzowanym stacjom obsługi i warsztatom samochodowym prawa do odliczenia podatku naliczonego przy zakupie części samochodowych, tzw. zamienników, przez internet.