SLD będzie namawiać posłów innych klubów - także koalicji - by nie popierali rządowych propozycji zmian w ustawie o PIT. Według Sojuszu, mają one na celu "wyciągnięcie z kieszeni podatników" blisko 600 mln zł i wbrew zapowiedziom zaszkodzą rodzinom wielodzietnym.

Jak mówił w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie rzecznik Sojuszu Dariusz Joński, "pomimo tego, że minister finansów Jacek Rostowski ładnie opakował i ładnie przedstawił projekt, klub SLD nie da się nabrać i proponuje wszystkim posłankom i posłom - również z PSL i PO - by dokładnie go przeanalizowali".

Projekt zmian w ustawie o podatku PIT to realizacja zapowiedzi premiera Donalda Tuska z listopadowego expose. Zgodnie z propozycją rządową, rodziny z jednym dzieckiem, których roczny dochód przekroczy 112 tys. zł, stracą prawo do ulgi prorodzinnej. Odliczenie na trzecie dziecko ma wzrosnąć o 50 proc., a na czwarte i następne - o 100 proc. Rządowy projekt przewiduje też zmiany dotyczące m.in. kosztów uzyskania przychodów, z których korzystają artyści i twórcy. Likwiduje też ulgę internetową.

Według Jońskiego, proponowane przez resort finansów zmiany mają na celu "wyciągnięcie z kieszeni podatników prawie 594 mln zł". Jak mówił, największą część tej kwoty stanowią pieniądze, które trafią do budżetu państwa z tytułu likwidacji ulgi internetowej, z której tylko w 2010 r. skorzystało ok. 4 mln podatników. "Między innymi na tej operacji minister Rostowski chce zaoszczędzić - inaczej mówiąc: wyjąć z kieszeni podatników - 424 mln zł" - powiedział Joński.

Reklama

Zaznaczył, że Sojusz byłby nawet gotowy rozmawiać o zmianach dotyczących tej ulgi, gdyby Rostowski chciał zaoszczędzone w ten sposób pieniądze zainwestować w rozwój sieci internetowej na terenach, gdzie dostęp do internetu jest niewystarczający. "Takiej debaty jednak nie ma. Minister Rostowski myśli jedynie o tym, by te pieniądze przekazać do innych resortów" - powiedział.

Sojusz krytykuje także rządową propozycję dotyczącą zmian kosztów uzyskania przychodów, z których korzystają artyści i twórcy. Jak mówiła Krystyna Łybacka (SLD), minister Rostowski chce w ten sposób uzyskać około 164 mln zł. Według niej, propozycja ta jest "zaprzeczeniem istniejącej od lat zasady, że środowisko naukowców i twórców świadomie traktuje się inaczej wiedząc, że to jest zaczyn innowacyjnego rozwoju; wiedząc, że jest to grupa, która gwarantuje rozwój kultury i nauki".

W związku z tą propozycją Łybacka zarzuciła rządowi hipokryzję. Jak mówiła, rząd postanowił bowiem w przyszłym roku - jak zaznaczyła - pierwszy raz od 2004 r. podnieść płace pracownikom szkół wyższych. Według niej, byłyby to "świetny pomysł", gdyby nie to, że zostanie sfinansowany przez samych pracowników naukowych, ponieważ rząd jednocześnie zaproponował zniesienie preferencji podatkowych dla tej grupy. "To jest szczyt obłudy powiedzieć: macie podwyżkę, którą sami sobie sfinansujecie, bo do tego sprowadza się proponowana modyfikacja ulgi" - powiedziała Łybacka.

SLD krytykuje też proponowane przez rząd ograniczenia w korzystaniu z ulgi z tytułu wychowywania dzieci. Według sojuszu, rządowe pomysły w tej sferze wbrew zapowiedziom Rostowskiego są korzystne dla rodzin zamożnych, a uderzają w te o niskich dochodach. "Po zmianach ponad połowa rodzin z trójką i czwórką dzieci nie będzie mogła skorzystać z pełnego odliczenia. Rodzice czwórki dzieci będą musieli zarobić rocznie około 60 tys. zł netto, żeby skorzystać z tej ulgi" - przekonywał.

Według Jońskiego, propozycja Rostowskiego zadziała dokładnie odwrotnie niż minister zapewnia; nie skorzystają z niej rodziny wielodzietne, z których - według danych GUS - około połowa jest zagrożonych ubóstwem, ale rodziny najlepiej zarabiające. "Żeby odliczyć, trzeba mieć od czego odliczyć" - zauważył.

Jak powiedział, klub SLD będzie namawiał posłanki i posłów wszystkich klubów, żeby "przejrzeli na oczy" i nie słuchali ministra Rostowskiego, który "pięknie opakował" swoje szkodliwe dla podatników propozycje.