To, że na wprowadzeniu podatku dochodowego rolnicy w przeważającej większości nie stracą, jest oczywiste. Wie to każdy, kto chociaż pobieżnie przyjrzał się strukturze polskiego rolnictwa.
Ostatni spis rolny wyraźnie pokazał, że choć zaczyna przybywać gospodarstw średnich i dużych, to nadal przeważają małe spłachetki ziemi, z trudem utrzymujące właścicieli i ich rodziny. A i to tylko z uwagi na unijne dopłaty. To dlatego i sami rolnicy, i ludowcy z takim spokojem przyjmują dziś zapowiedź reformy.
Nie oznacza to jednak, że cały proces przebiegnie w atmosferze wzajemnego zrozumienia, przytakiwania, gładko i spokojnie. Główna oś sporu nie dotyczy dziś tego, czy podatek dochodowy w rolnictwie wprowadzać, ale jak to zrobić.