Od 1 października przedsiębiorcy opodatkowani podatkiem dochodowym od osób fizycznych utracili możliwość korzystania z ulgi na nowe technologie odliczanej w rocznym zeznaniu od podstawy opodatkowania. W tym dniu weszła w życie nowa ustawa o zasadach finansowania nauki, do której odwołują się przepisy podatkowe w konstrukcji ulgi na nowe technologie. Mimo że ten sam mechanizm odliczenia obowiązuje zarówno w ustawie o CIT, jak i ustawie o PIT, ustawodawca dostosował do nowych regulacji o finansowaniu nauki (Dz.U. z 2010 r. nr 96, poz. 615) wyłącznie tę pierwszą ustawę. Co prawda, jak pisaliśmy wcześniej, ulga ta jest wykorzystywana w znikomy sposób, to jednak pozbawienie podatników PIT możliwości jej zastosowania jest nierównym traktowaniem względem prawa. Przypomnijmy, że z ulgi na nowe technologie skorzystało w 2009 roku zaledwie 15 przedsiębiorców PIT i 25 rozliczających CIT. Ulga, która miała na celu zwiększenie aktywności inwestowania w nowe procesy i produkty, w stosunku do podatników PIT nie działa. Nie może więc tym bardziej promować zaawansowanych rozwiązań technicznych i zastosowania najnowszych odkryć naukowych w praktyce.

Nowe technologie

Jak wyjaśnia dr Krzysztof Biernacki, doradca podatkowy w Rödl & Partner, w obszarze tzw. ulgi na nowe technologie przepisy ustaw podatkowych posługują się pojęciem jednostki naukowej, która jest podmiotem uprawnionym do potwierdzenia możliwości odliczenia.

Za nowe technologie (high-tech) zgodnie z przepisami ustaw o PIT i CIT uważa się wiedzę technologiczną w postaci wartości niematerialnych i prawnych, w szczególności wyniki badań i prac rozwojowych, która umożliwia wytwarzanie nowych albo udoskonalanie wyrobów lub usług i która nie jest stosowana na świecie przez okres dłuższy niż ostatnich 5 lat. Spełnienie tych warunków musi potwierdzać uzyskana przez podatnika opinia niezależnej jednostki naukowej w rozumieniu ustawy o zasadach finansowania nauki. Nowa ustawa w tym zakresie weszła w życie 1 października.

– W konsekwencji zmienił się katalog jednostek naukowych, których opinia pozwala podatnikom na skorzystanie z ulgi na nowe technologie – mówi Grzegorz Grochowina, ekspert w KPMG.

Przez niedopatrzenie ustawodawcy ten nowy katalog ma jednak zastosowanie wyłącznie do podatników CIT. Definicja nowych technologii dla celów odliczeń w podatku dochodowym od osób fizycznych pozostała bez zmian.

Zawarte w ustawie o PIT odwołanie do przepisów nieobowiązującej od 1 października starej ustawy o zasadach finansowania nauki powoduje, że mamy do czynienia z luką prawną.

– Bez wątpienia stan taki nie został zamierzony przez ustawodawcę i wynika z przeoczenia – komentuje Tomasz Siennicki, partner w kancelarii Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy.

Nierówność podatkowa

Kolejny już raz przekonujemy się, że stosowanie w aktach prawnych odwołań do ustaw i przepisów funkcjonujących w innych ustawach, a w szczególności w innych gałęziach prawa, nie tylko utrudnia stosowanie prawa, ale stanowi problem dla samych twórców ustaw. Ustawodawca zmienił przepisy dotyczące podatku dochodowego od osób prawnych odnoszące się do ulgi związanej z nabyciem nowych technologii, pomijając identyczne przepisy w zakresie podatku dochodowego od osób fizycznych.

– W konsekwencji uchwalonej ustawy osoby fizyczne faktycznie utraciły prawo korzystania z ulgi, nie ma już bowiem podmiotów, które w świetle ustawy o PIT mogłyby wydać opinię o innowacyjności technologii (stosowaniu jej na świecie przez okres krótszy niż 5 lat) – mówi Piotr Liss, doradca podatkowy w KZWS RSM International.

W praktyce oznacza to, że obecnie tylko podatnicy mający osobowość prawną i inni rozliczający się w oparciu o ustawę o CIT mogą kwalifikować do kosztów wydatki na nowe technologie, gdyż istnieją jednostki naukowe mogące potwierdzić ich innowacyjność na potrzeby podatkowe. Pozostali podatnicy od 1 października nie mogą nabyć nowych technologii, które mogłyby rozliczyć podatkowo na preferencyjnych warunkach w ramach ulgi.

Zdaniem Krzysztofa Biernackiego nowelizacja wyłącznie przepisów ustawy o CIT, przy braku zmian w ustawie o PIT, prowadzi do nierówności w opodatkowaniu podatników.

Skutkuje zróżnicowaniem obciążeń fiskalnych ze względu na formę organizacyjno-prawną. Sytuacja taka może być kwestionowana jako niezgodna z konstytucyjną zasadą powszechności opodatkowania. Szybka nowelizacja ustawy o PIT wydaje się zatem niezbędna.

Wyjście z sytuacji

Jednak problem mają przedsiębiorcy opodatkowani PIT, którzy z ulgi planują skorzystać. Najbardziej rygorystyczne podejście oznaczałoby zupełną bezużyteczność opinii uzyskiwanych w tej chwili przez tych podatników PIT, którzy stosowne wnioski do jednostek naukowych złożyli przed nowelizacją przepisów.

– W mojej opinii jednak podmioty te mogą posłużyć się taką opinią na podstawie praw nabytych. Z kolei te osoby, które nie rozpoczęły jeszcze procedury, mogą stosować przepisy ustawy o CIT, gdyż w niedługiej przyszłości niedopatrzenie to powinno zostać usunięte – uważa Piotr Liss.

W tym przypadku ustawodawca powinien zdecydować się na zastosowanie zasady retroakcji, czyli działania prawa wstecz, która jest dopuszczalna, jeśli nie pogarsza sytuacji prawnej obywateli.

– W obecnej sytuacji należałoby zatem wprowadzić kolejną nowelizację i powinna ona być rozciągnięta na stosunki powstałe przed jej wejściem w życie – twierdzi Piotr Liss.

Trzeba również pamiętać, że przepisy ustawy o PIT nie wskazują, w jakim terminie powinna być wyrażona opinia o danej technologii przez odpowiednią jednostkę naukową.

– Z całą pewnością wystarczy, aby nastąpiło to przed dniem złożenia zeznania podatkowego, w którym dochodzi do rozliczenia ulgi – podkreśla Tomasz Siennicki.

W opinii eksperta przeszkody w skorzystaniu z ulgi nie będzie więc stanowiło to, że opinia technologiczna zostanie wyrażona już po odpowiedniej zmianie ustawy o PIT i po nabyciu przez podatnika nowej technologii.

– Również jeżeli podatnik uzyska opinię jednostki naukowej przed zmianą ustawy o PIT, a nowelizacja wejdzie w życie później, to będzie dysponował opinią technologiczną wydaną przez właściwy podmiot, co umożliwi mu skorzystanie z ulgi – radzi Tomasz Siennicki.

Jednak gdyby nawet nie doszło w ogóle do odpowiedniej zmiany ustawy o PIT w tym zakresie, to w ocenie eksperta powstałą lukę dałoby się zamknąć w drodze dopuszczalnej w tym przypadku analogii.