Estoński CIT nie skłoni raczej firm do finansowania inwestycji kapitałem własnym. Będzie też mniej atrakcyjny niż rozwiązanie na wzór niemieckiego funduszu inwestycyjnego – twierdzą eksperci.
Nie mają natomiast wątpliwości, że obie preferencje, które miałyby wejść w życie już od 1 stycznia 2021 r., to lepiej niż ich brak. Część firm już dziś zadaje sobie pytanie, z którego z nowych rozwiązań skorzystać. O wskazówki i wyliczenia poprosiliśmy ekspertów.
Przypomnijmy, że założeniem estońskiego CIT jest, aby firmy płaciły podatek dopiero w momencie wypłaty zysku wspólnikom. Co prawda w estońskim CIT wzrośnie również stawka: dla większych podatników – z obecnych 19 proc. do 25 proc., a dla mniejszych – z obecnych 9 proc. do 15 proc. Efektywnie jednak obciążenie ma być niższe niż obecnie, bo podatek zapłacony przez spółkę (CIT) będzie można odliczyć od podatku płaconego na poziomie wspólnika (PIT). Pisaliśmy już o tym w artykule „W estońskim CIT stawki wzrosną, ale podatek zmaleje”, DGP nr 140/2020.