Zmiana wynika z nowelizacji unijnej dyrektywy 92/83/EWG, którą opublikowano już w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej.

– To bardzo dobra wiadomość dla budżetu państwa, ale niekoniecznie ucieszą się z niej producenci trunku oraz piwosze. Pierwsi zapłacą od 2022 r. wyższy podatek, drudzy odczują to zapewne w cenie piwa – komentuje Krzysztof Rutkowski, doradca podatkowy i partner w KDCP.

Raczej szybciej niż później

W trakcie negocjacji nad ostatecznym kształtem nowelizacji dodano zastrzeżenie, że „państwa członkowskie, które w dniu 29 lipca 2020 r. nie uwzględniają składników piwa dodanych do fermentacji do celów pomiaru w stopniach Plato, mogą czynić to nadal do dnia 31 grudnia 2030 r.”.

Czy nasz kraj skorzysta z tego przejściowego rozwiązania?

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na pytanie DGP poinformowało jedynie, że nowe przepisy powinny być wdrożone do polskiego prawa do końca 2021 r., a proces takiego wdrażania nie został jeszcze rozpoczęty.

Eksperci nie liczą jednak na odroczenie u nas wejścia w życie tej zmiany.

– Znowelizowana dyrektywa mówi dokładnie to, co do tej pory forsował polski fiskus. Trudno więc spodziewać się, że nie skorzysta on z okazji, by jak najszybciej móc pobierać od podatników wyższy podatek – mówi Radosław Pawlak, starszy menedżer w PwC.

TSUE inaczej

Zmiana budzi już kontrowersje w całej UE. Stowarzyszenie Brewers of Europe w oficjalnym liście skrytykowało Komisję Europejską za to, że zmierza ona do opodatkowania piw smakowych akcyzą wbrew stanowisku unijnego trybunału.

Chodzi o wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 17 maja 2018 r. w sprawie polskiej Kompanii Piwowarskiej (sygn. akt C-30/17). Trybunał orzekł wtedy, że jakiekolwiek składniki słodzące (np. cukier, miód) dodane po zakończeniu fermentacji piwa nie mają wpływu na zawartość alkoholu w gotowym produkcie. Nie wpływają zatem również na podstawę opodatkowania akcyzą.

– Przyjęty w nowelizacji dyrektywy nowy sposób opodatkowania piw smakowych jest wprost sprzeczny ze słusznym stanowiskiem TSUE i doprowadzi do efektywnego opodatkowania akcyzą substancji słodzących niestanowiących wyrobów akcyzowych, co jest całkowicie pozbawione uzasadnienia i niezgodne z konstrukcją akcyzy – ocenia Radosław Pawlak.

Podwyżka zamiast reformy

Nowelizacja unijnej dyrektywy 92/83/EWG (tzw. alkoholowej) miała być, według zapewnień Komisji Europejskiej, wielką reformą systemu opodatkowania napojów alkoholowych. Prace nad zmianami trwały prawie dwa lata i przechodziły szerokie konsultacje z zainteresowanymi przedsiębiorcami. Efekty nie dla wszystkich są jednak imponujące.

– Wydaje się, że z dużej chmury spadł mały deszcz, a najważniejsza zmiana dotyczy właśnie akcyzy pobieranej od piw smakowych – mówi Radosław Pawlak.

Dodaje, że pozostałe modyfikacje są albo doprecyzowujące, albo istotne głównie dla niewielkich grup przedsiębiorców.

Spór o „gotowy produkt”

Skąd wzięła się zasadnicza zmiana? Zgodnie z art. 3 obecnej dyrektywy alkoholowej akcyza od piwa jest należna od liczby hektolitrów/stopni Plato w „gotowym produkcie”. Przy produkcji klasycznego piwa wiadomo, czym jest „gotowy produkt”. Więcej wątpliwości powstaje, gdy browar dosładza trunek np. miodem. Czy „gotowym produktem” jest wtedy klasyczne przefermentowane piwo przed dodaniem do niego składników bezalkoholowych (miodu), czy produkt finalny?

Dotychczasowe brzmienie art. 3 dyrektywy nie dawało odpowiedzi na to pytanie, więc szybko powstały na tym tle spory z fiskusem.

Organy podatkowe twierdziły, że dosłodzenie piwa zwiększa podstawę opodatkowania, więc producenci powinni płacić wyższą daninę. Ci z kolei bronili się, tłumacząc, że zapłacą podatek od substancji słodzących, takich jak miód czy cukier, które nie są wyrobami akcyzowymi. Rację przyznał im TSUE we wspomnianym wyroku w sprawie Kompanii Piwowarskiej.

Już dwa tygodnie po tym orzeczeniu KE opublikowała projekt nowelizacji dyrektywy, z którego wynikało, że do celów pomiaru stopnia Plato uwzględnia się wszystkie składniki piwa, w tym te dodawane po fermentacji.

Tak samo brzmi ostateczna wersja nowych przepisów.

Walka o zaległe miliony

Obecnie w polskich sądach administracyjnych czekają na rozpatrzenie liczne skargi producentów domagających się zwrotu akcyzy na podstawie wyroku TSUE z 17 maja 2018 r.

Informowaliśmy o tym obszernie w artykule „Miliony nadpłaconej akcyzy nadal możliwe do odzyskania” (DGP nr 122/2020). Przypomnijmy, że fiskus odmawia zwrotu nadpłaconej daniny, powołując się na uchwałę Naczelnego Sądu Administracyjnego z 22 czerwca 2011 r. (sygn. akt I GPS 1/11). Wynikało z niej, że firma, która zapłaciła zbyt wysoki podatek, nie odzyska pieniędzy z budżetu państwa, jeśli wcześniej nie zwróci nadwyżki swoim klientom. W przeciwnym razie bezpodstawnie by się wzbogaciła. Podobnie wypowiedział się Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 6 marca 2002 r. (sygn. akt P 7/00). Takie stanowisko podtrzymuje też MF, odpowiadając na pytanie DGP.

– W trakcie postępowań o zwrot nadpłaty będzie badana kwestia, czy żądający zwrotu faktycznie poniósł ekonomiczny ciężar nadpłaconego podatku, czy też może przeniósł jego ciężar na inną osobę, wliczając go w cenę sprzedaży piwa smakowego. Uzależnienie zwrotu nadpłaty w podatku akcyzowym od powstania zubożenia po stronie podatnika nie narusza prawa europejskiego, co wynika z orzecznictwa TSUE” – napisało biuro prasowe MF.

Innego zdania są coraz częściej wojewódzkie sądy administracyjne, np. WSA w Warszawie w wyroku z 16 lipca 2020 r. (sygn. akt V SA/Wa 2271/19) i WSA w Olsztynie w wyroku z 18 czerwca 2020 r. (sygn. akt I SA/Ol 18/20). Oba wyroki są na razie nieprawomocne. Sędziowie uznali jednak, że tezy uchwały NSA mają znaczenie wyłącznie dla poboru akcyzy od prądu, a więc fiskus nie może się na nie powoływać w sprawach dotyczących innych wyrobów akcyzowych.

Ponadto, jak stwierdził WSA w Olsztynie, „zawarcie w cenie produktu VAT i akcyzy nie oznacza, że przedsiębiorca przenosi ich ekonomiczny ciężar na konsumenta. Podatnikiem podatku akcyzowego nie jest bowiem konsument, ale spółka. Konstatacja jest oczywista, że wyższe podatki obniżają dochód przedsiębiorcy. Generalnie rzecz biorąc, wysokość płaconych podatków ma wpływ na rezultat ekonomiczny sprzedaży danego produktu” – podkreślił sąd.

– Trudno nie zgodzić się z taką wykładnią przepisów – komentuje Krzysztof Rutkowski.

Radosław Pawlak przestrzega, że fiskus z pewnością nie podda się łatwo, bo chodzi o ogromne milionowe kwoty, które musiałby zwracać z budżetu.

– Warto jednak walczyć o swoje – podsumowują obaj eksperci.

trzy pytania

Zmiany są dość schizofreniczne

Jak ocenia pan nowelizację akcyzowej dyrektywy alkoholowej. Zapowiadano ją jako rewolucję. Czy tak jest naprawdę?

I tak, i nie. Zmiany, szczególnie w zakresie opodatkowania piwa, są dość schizofrenicznie. Mam tu na myśli podejście do zdrowia obywateli. Z jednej strony wsparto browary produkujące piwo o małej mocy alkoholu, ale z drugiej strony zniweczono skutki wyroku TSUE i podwyższono podstawę opodatkowania piw smakowych. Jest to o tyle dziwne, że jakiekolwiek dodatki nie zwiększają poziomu alkoholu w piwie. Niestety, wydaje się, że taka zmiana jest na rękę polskiemu fiskusowi, który nie skorzysta z okresu przejściowego i zażąda wyższego podatku już od początku 2022 r.

A zmiany dotyczące innych alkoholi? Co sądzi pan np. o ulgach dla producentów wina?

Stawka minimalna daniny określona zarówno dla producentów wina, jak i innych napojów fermentowanych (np. cydru) jest już dziś określona na poziomie zerowym. Dziwi mnie zatem, że polska strona zwlekała z pomocą dla wytwórców cydru, wskazując na prace nad nowelizacją dyrektywy. Oczywiście to dobrze, że nowelizacja uwzględnia małych winiarzy i producentów napojów fermentowanych, ale raz jeszcze powtórzę: korzystne zmiany były możliwe już wcześniej.

Co z producentami alkoholu etylowego. Czy mogą być zadowoleni ze zmian?

Rozwiązania ich dotyczące napawają optymizmem. Wynegocjowano możliwość obniżenia akcyzy od mocnych alkoholi na bazie owoców. Alkohole regionalne i tradycyjne produkowane na własne potrzeby będą pod pewnymi warunkami wolne od daniny. Pochwalić też można doprecyzowanie dotyczące zwolnień dla alkoholu całkowicie skażonego oraz wprowadzenie wprost do przepisów zwolnienia dla alkoholu zużywanego do czyszczenia i konserwacji urządzeń produkcyjnych.


Co jeszcze zmieni się w akcyzie od alkoholu

Wskutek nowelizacji dyrektywy:

podniesiony zostanie limit dotyczący mocy piwa (z 2,8 proc. zawartości alkoholu do 3,5 proc.), na które państwa członkowskie będą mogły nakładać bardzo niską akcyzę (poniżej poziomu minimalnego). KE ma nadzieję, że w ten sposób zachęci piwoszy rozsmakowanych w mocniejszych trunkach do kupowania lżejszych wersji;

państwa członkowskie zyskają prawo do obniżenia akcyzy od alkoholu etylowego produkowanego w gorzelniach należących do producentów owoców;

niższy będzie też podatek pobierany od najmniejszych i niezależnych wytwórców wina (nie mogą przekroczyć rocznego, średniego poziomu produkcji 1 tys. hektolitrów);

poszczególne kraje będą mogły, pod pewnymi warunkami, wprowadzać niższe stawki akcyzy bądź zwolnienia z niej dla produktów z alkoholu etylowego o charakterze tradycyjnym lub regionalnym;

doprecyzowane zostaną warunki zwolnienia z akcyzy dla alkoholu całkowicie skażonego;

konserwacja i czyszczenie urządzeń produkcyjnych skażonym alkoholem będą objęte zwolnieniem z akcyzy.