Tak jak przewidywano, małe i średnie browary zlecają rozlew trunku zagranicznym podmiotom. Dzięki temu ten, kto wykonuje usługę, zachowuje prawo do niższej akcyzy.
Reklama
Zlecenie rozlewu piwa polskiemu browarowi oznaczałoby, że ten sam trunek byłby kilkakrotnie, na różnych etapach produkcji (wytworzenie, pasteryzacja, rozlew itp.) wliczany do rocznego limitu 200 tys. hektolitrów, po którego przekroczeniu należy uiścić wyższą akcyzę.
Jeśli piwo rozleje browar np. z Niemiec, to takie ryzyko nie zachodzi. Potwierdza to najnowsza interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 19 maja 2020 r. (sygn. akt 0111-KDIB3-3.4013.73.2020.1.MAZ).
– W Niemczech w odróżnieniu od Polski usługowy rozlew piwa nie jest równoważny z produkcją. A to od poziomu rocznej produkcji zależy prawo do opłacania niższej akcyzy – tłumaczy Jacek Arciszewski, doradca podatkowy prowadzący własną kancelarię.

Szeroka definicja produkcji

Do takiego działania przymusiła małe i średnie browary nowelizacja z 20 marca 2018 r. rozporządzenia w sprawie zwolnień od podatku akcyzowego (Dz.U. z 2018 r. poz. 608). Wynika z niej, że każdy browar, który wyprodukuje rocznie nie więcej niż 200 tys. hektolitrów piwa, może płacić o połowę niższą akcyzę (normalna stawka dla piwa to 8,57 zł od hektolitra za każdy stopień Plato gotowego wyrobu).
Przepisy obowiązujące wcześniej uzależniały ulgę nie od wielkości produkcji, a od wielkości sprzedaży.
Przy okazji tej nowelizacji pojawił się problem dla niewielkich browarów zajmujących się usługowym rozlewem piwa na zlecenie innych podmiotów. Zwracaliśmy na to uwagę w DGP. Zgodnie bowiem z art. 94 ust. 2 ustawy o podatku akcyzowym, produkcją piwa jest nie tylko jego wytwarzanie czy przetwarzanie, ale także rozlew. W praktyce oznacza to, że ten sam trunek, który najpierw jest warzony, fermentowany i leżakowany w jednym browarze, a następnie jest rozlewany, np. do puszek, przez inny podmiot (bo pierwszy nie ma odpowiedniej linii produkcyjnej), dwukrotnie wejdzie do limitu 200 tys. hektolitrów i to u obu różnych podmiotów. Łatwo więc stracić preferencję i płacić wyższy podatek.

Znalazło się rozwiązanie

Eksperci jeszcze w 2018 r. przestrzegali na łamach DGP, że taka zmiana zmusi polskie małe i średnie browary do współpracy z zagranicznymi. Przykładowo w Niemczech również obowiązuje podobna ulga dla małych i średnich producentów piwa, ale usługowy rozlew piwa nie jest tam traktowany jako produkcja. Niemiecki browar nie musi więc obawiać się, że przez podjęcie współpracy z polskim kontrahentem szybciej straci akcyzową preferencję.
Na taką właśnie kooperację zdecydował się polski producent piwa regionalnego. Do tej pory rozlewał trunek do szklanych butelek we własnych zakładach. Nie przekraczał rocznego poziomu 200 tys. hektolitrów produkcji oraz spełniał inne warunki pozwalające korzystać z akcyzowej preferencji, zapisane obecnie w par. 13 rozporządzenia ministra finansów z 28 grudnia 2018 r. w sprawie zwolnień z podatku akcyzowego (Dz.U. poz. 2525).
Gdy postanowił zacząć sprzedawać swoje piwo w puszkach, problemem okazał się brak własnej linii rozlewniczej. Postanowił więc nawiązać współpracę z niemiecką firmą. Wyprodukowane w Polsce piwo byłoby przemieszczane za granicę w cysternach (w procedurze zawieszenia poboru akcyzy), a niemiecki kontrahent rozlewałby trunek do puszek i naklejałby na nie firmową etykietę polskiego browaru. Następnie piwo wracałoby do naszego kraju (w tej samej procedurze zawieszenia poboru akcyzy).
Spółka podkreślała, że nadal nie będzie przekraczać poziomu produkcji 200 tys. hektolitrów piwa rocznie. Uważała, że mimo zlecenia usługowego rozlewu piwa zagranicznemu podmiotowi, nie straci prawa do ulgi w akcyzie. Powołała się przy tym na interpretacje dyrektora KIS z 28 czerwca 2019 r. (sygn. 0111 KDIB3-3.4013.74.2019. 2.MK) i z 1 sierpnia 2019 r. (sygn. 0111-KDIB3-3.4013.122. 2019.2.MAZ).
Dyrektor KIS potwierdził, że stanowisko spółki jest prawidłowe i zlecenie niemieckiemu podmiotowi rozlewu piwa nie pozbawi jej prawa do niższej akcyzy. Istotne – wyjaśnił – jest to, że relacja gospodarcza obu browarów ma charakter wyłącznie usługowy, a zleceniobiorca nie będzie w żaden sposób ingerował w dostarczone mu piwo. Nie będą to więc podmioty współpracujące ze sobą, dla których limit 200 tys. hektolitrów produkcji piwa powinien być liczony łącznie, zgodnie z par. 13 pkt 4 rozporządzenia ministra finansów z 28 grudnia 2018 r.
Polski browar wliczy więc do swojego limitu produkcji piwo rozlane do butelek oraz przekazane w cysternach za granicę do usługowego rozlewu. Ilość trunku rozlanego w Niemczech nie będzie miała wpływu na korzystanie z akcyzowej ulgi – potwierdził dyrektor KIS.

Preferencja dla zagranicy

Eksperci nie są zdziwieni zlecaniem rozlewu piwa za granicę.
– Nie widzę innego powodu niż przepisy podatkowe – komentuje Radosław Maćkowski, doradca podatkowy w MVP TAX. Zwraca uwagę na to, że polskie małe i średnie browary są świetnie przygotowane do usługowego rozlewu piwa na potrzeby innych producentów.
– W ostatnim czasie popularne stały się w Polsce nawet mobilne linie do rozlewu i puszkowania piwa, które pozwalają w bezpieczny i atrakcyjny sposób zapakować piwo bez ponoszenia ogromnego kosztu zakupu i montażu całej instalacji na miejscu w browarze. Trudno więc sobie wyobrazić, aby za podjęciem współpracy z firmą z zagranicy stały względy biznesowe, a nie podatkowe – uważa Radosław Maćkowski.
Zdaniem Jacka Arciszewskiego polski ustawodawca powinien zmienić definicję produkcji piwa zawartą w art. 94 ust. 2 ustawy o podatku akcyzowym.
– Preferencja dla małych i średnich browarów wynika z unijnej dyrektywy alkoholowej 92/83/EEC z 19 października 1992 r. Choć uzależnia ona akcyzową ulgę od poziomu produkcji trunku, to nie definiuje, czym jest taka produkcja. To oznacza, że poszczególne kraje mogą przyjąć własną definicję. Przyjęcie bardziej restrykcyjnych przepisów niż kraje sąsiednie nie mogło więc skończyć się dobrze – podsumowuje ekspert.