Firma, która zaprzestała udzielania pożyczek i tylko egzekwuje należności z wypowiedzianych umów kredytu konsumenckiego, nie jest podatnikiem podatku bankowego – orzekł wczoraj NSA w precedensowym wyroku.
Podatek od niektórych instytucji finansowych, potocznie zwany podatkiem bankowym, obowiązuje od 1 lutego 2016 r. Z przepisów (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1410 ze zm.) wynika, że jest on należny od nadwyżki sumy wartości aktywów. Dla banków kwota wolna wynosi 4 mld zł, dla ubezpieczycieli – 2 mld zł, a dla firm pożyczkowych – 200 mln zł. Gdy podmioty są powiązane, mają do dyspozycji jedną wspólną kwotę wolną, którą muszą się podzielić.
Spór z fiskusem toczyła firma, która wraz z wejściem w życie tych przepisów przestała udzielać pożyczek. We wniosku o interpretację poinformowała, że obecnie nie jest stroną żadnej umowy o kredyt konsumencki. Posiada jednak wierzytelności z tytułu rozwiązanych wcześniej umów o taki kredyt. Zajmuje się jedynie ich egzekwowaniem.
Reklama
Na dodatek firma nie miała sumy aktywów przekraczających kwotę zobowiązującą do zapłaty podatku bankowego. Gdyby jednak rozpatrywać jej działalność wspólnie z działalnością spółki-siostry, to próg był przekroczony.
Spółka-siostra płaciła podatek bankowy. Pytanie dotyczyło tego, czy podatnikiem jest również firma, która zajmuje się już tylko egzekwowaniem wierzytelności z tytułu rozwiązanych wcześniej umów i czy w związku z przekroczeniem progu w ramach grupy musi również płacić podatek.

Reklama
Firma uważała, że nie ma takiego obowiązku. Podkreślała, że danina została nałożona na instytucje pożyczkowe, a ona przestała być taką instytucją wraz z wypowiedzeniem umów o kredyty konsumenckie.
Dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach uznał jednak, że samo wypowiedzenie umów nie oznacza utraty statusu instytucji pożyczkowej. Stwierdził, że egzekwowanie zaległych spłat ma ścisły związek z udzieleniem kredytu.
Gdy spór trafił do sądu, pełnomocnik firmy podkreślał, że gdyby firma zbyła wierzytelności z tytułu kredytów konsumenckich, to organ podatkowy z pewnością nie traktowałby nabywcy tych długów jako instytucji pożyczkowej.
Nie przekonało to jednak WSA w Gliwicach.
Rację przyznał firmie dopiero Naczelny Sąd Administracyjny. Sędzia Maciej Jaśniewicz podkreślił dwie okoliczności – fakt wypowiedzenia umów kredytowych przez firmę oraz to, że egzekwuje ona jedynie należności z umów, które nie zostały spłacone. Stwierdził, że wykładnia fiskusa i sądu pierwszej instancji narusza nie tyle nawet ustawę o podatku od niektórych instytucji finansowych, ile przepisy ustawy o kredycie konsumenckim.
Sędzia wyjaśnił, że umowa kredytu konsumenckiego jest umową nazwaną w prawie cywilnym. Jej wypowiedzenie powoduje wygaśnięcie zobowiązania z tytułu umowy kredytu konsumenckiego na gruncie prawa cywilnego. Podstawą prawną dochodzenia należności nie jest więc już umowa kredytu konsumenckiego, tylko odpowiedzialność odszkodowawcza.
– Skoro na gruncie prawa cywilnego podstawa egzekwowania tych należności jest zupełnie inna, to nie możemy mówić, że mamy do czynienia z instytucją pożyczkową – wyjaśnił sędzia Jaśniewicz.

ORZECZNICTWO

Wyrok NSA z 16 lipca 2019 r., sygn. akt II FSK 2233/17.