Firma Rakow SA zajmuje się działalnością produkcyjną i handlową, w ramach której współpracuje z licznymi kontrahentami krajowymi i zagranicznymi. Do tej pory nie miała do czynienia z towarami objętymi potencjalną odpowiedzialnością solidarną w VAT. Z kolei odwrotne obciążenie w transakcjach krajowych wystąpiło raz czy dwa razy w całej historii firmy, przy okazji wymiany większej partii laptopów. Z tego powodu zarząd spółki niespecjalnie interesował się dotychczas tego rodzaju szczególnymi mechanizmami wprowadzanymi przez prawodawcę w celu eliminowania unikania przez podatnika opodatkowania czy wyłudzania VAT. Oczywiście główna księgowa firmy, pani Barbara, stara się być na bieżąco, czyta prasę, udziela się na forach internetowych i chodzi na szkolenia, jednak dotyczyło to raczej zwykłych, bieżących zagadnień związanych z rozliczeniami podatkowymi, a nie procedur „szczególnego zastosowania” (jak zwykła je nazywać).
Rzecz jasna, panie (bo w dziale, który zajmuje się podatkami, zatrudnione są same panie) starają się – zanim dokonają odliczenia VAT naliczonego – na bieżąco weryfikować kontrahentów, sprawdzać, czy są czynnymi podatnikami. Firma korzysta nawet, w ramach umowy o stałej współpracy, z usług doradcy podatkowego, który przygotował i wdrożył procedury należytej staranności. Dzięki temu dokumenty zakupowe są rzetelnie i sumiennie opisywane przez pracowników działów zajmujących się ich dokonywaniem lub zleceniem.
Oczywiście w spółce przestrzegana jest zasada, według której w przypadku transakcji o wartości powyżej 15 tys. zł płatności dokonywane są wyłącznie z wykorzystaniem rachunku płatniczego.