Taki pogląd prezentuje Ministerstwo Finansów.

Do tej pory wydawało się, że samozatrudnienie wiąże się przede wszystkim z ryzykiem w zakresie składek ZUS. Coraz częściej jednak słychać głosy – zarówno wśród doradców, jak i samych przedsiębiorców – że to również schemat podatkowy, o którym trzeba poinformować szefa KAS.

Skąd takie przypuszczenie? Powodem stały się objaśnienia podatkowe ministra finansów z 31 stycznia 2019 r. Na stronie 72 minister podał w nich jako przykład schematu podatkowego przejście na samozatrudnienie, mimo – jak zastrzegł – „faktycznego wykonywania pracy w stosunku podporządkowania”.

Czy rzeczywiście i zawsze jest to schemat podatkowy? – pytają czytelnicy DGP. Odpowiedzi postanowiliśmy poszukać bezpośrednio u źródła, czyli w Ministerstwie Finansów.

– Samozatrudnienie nie jest samo w sobie czymś nagannym. Jest bardzo dużo sytuacji, w których będzie ono właściwą formą prawną zarobkowania, odpowiadającą temu, czym dana osoba rzeczywiście się zajmuje – wyjaśnił w rozmowie z DGP Dominik Kaczmarski, dyrektor Departamentu Systemu Podatkowego w Ministerstwie Finansów.

Jako przykład wskazał freelancerów, czyli osoby wykonujące wolne zawody. – Jest naturalne, że takie osoby nie są zatrudniane na podstawie umowy o pracę, tylko – kolokwialnie mówiąc – łapią różne zlecenia i wykonują je dla różnych podmiotów – wyjaśnia dyrektor.

– Co innego jednak – zastrzega – gdy ktoś jest „sztucznie” zatrudniany na zasadzie samozatrudnienia, mimo braku niezależności i ryzyka gospodarczego, przy pełnym podporządkowaniu jednemu podmiotowi.

Przypomina, że celem takiego samozatrudnienia są z reguły oszczędności na:

składkach ZUS (chodzi o ustalanie ich wysokości od tej samej podstawy co u osób prowadzących działalność gospodarczą) i

podatku dochodowym (możliwość wyboru liniowego PIT w wysokości 19 proc. zamiast 32-proc. stawki ze skali podatkowej).

Patrząc pod kątem przepisów o schematach podatkowych, istotne są korzyści podatkowe.

Nie tylko dla podatnika

W potocznym rozumieniu przyjęlibyśmy, że korzyść odnosi podatnik, bo to on płaci mniej podatku dochodowego. Co do zasady bowiem ciężar PIT nie obciąża płatnika. Płatnik ma za zadanie jedynie obliczyć, potrącić i odprowadzić zaliczkę na PIT do urzędu skarbowego.

Inaczej jest jednak w zmienionych od początku 2019 r. przepisach ordynacji podatkowej. – W tym wypadku nie chodzi tylko o korzyści po stronie podatnika, czyli samozatrudnionego – mówi dyrektor Kaczmarski.

Przypomina, że przy okazji uchwalania przepisów o schematach podatkowych Sejm rozszerzył definicję korzyści podatkowej (art. 3 pkt 18 ordynacji podatkowej). Rozumie się przez to także brak obowiązku pobrania podatku przez płatnika, jeżeli wynika on z:

niepowstania zobowiązania podatkowego,

odsunięcia w czasie powstania zobowiązania podatkowego lub

obniżenia jego wysokości.

– W świetle tych przepisów korzystającym może być więc nie tylko podatnik, lecz także płatnik, a więc w sytuacji, o której mówimy – pracodawca, który nakłania swoich pracowników do przyjęcia formuły samozatrudnienia w miejsce umowy o pracę. W tym wypadku uzyskuje on korzyść podatkową, polegającą na braku obowiązku pobrania podatku – tłumaczy.

Dominik Kaczmarski zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. – Patrząc na samozatrudnienie pod kątem ekonomicznym często dochodzimy do wniosku, że podatnik i płatnik dzielą się korzyścią podatkową. Chyba że pracodawca oddaje podatnikowi pełną korzyść podatkową wynikającą z przyjęcia formy samozatrudnienia (zamiast stosunku pracy) – mówi.

Kiedy zgłosić

Skoro zatem „sztuczne” samozatrudnienie może być schematem podatkowy, to pojawia się kolejne pytanie – czy taki schemat należy zgłosić szefowi KAS?

– To zależy od spełnienia kryterium kwalifikowanego korzystającego – odpowiada Kaczmarski, wskazując na kryteria wymienione w art. 86a par. 4 ordynacji. Są one wysokie, ponieważ chodzi o: przychody lub koszty albo wartość aktywów przekraczające rocznie 10 mln euro lub wartość udostępnienia (schematu) przekraczającą 2,5 mln euro.

Prawdopodobnie żadne z tych kryteriów nie będzie spełnione w odniesieniu do pojedynczego samozatrudnionego. Mało prawdopodobne, żeby miał on aż tak wysokie przychody lub koszty.

Należy jednak pamiętać, że kryterium kwalifikowanego korzystającego jest odnoszone również do pracodawcy. A to oznacza, że w pewnych przypadkach próg 10 mln przychodów lub aktywów może zostać przekroczony. Słowem, pracodawca może mieć obowiązek poinformowania szefa KAS o takim schemacie.

– Należy jednak raz jeszcze podkreślić, że na samozatrudnionym, który nie przekroczył progu, nie będą ciążyć obowiązki w tym zakresie – tłumaczy dyrektor Kaczmarski.

Nie ten limit

Jak ma się do tego inny jeszcze pułap – 5 mln zł, który odnosi się do wysokości podatku pobieranego przez płatnika i który jest wskazany w art. 86a par. 1 ordynacji?

W tym wypadku nie ma on znaczenia, bo dotyczy „innej szczególnej cechy rozpoznawczej” odnoszącej się do podatku, który zostałby pobrany, gdyby nie umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania lub zwolnienia podatkowe. A żadna z tych sytuacji nie zachodzi w przypadku samozatrudnienia.

Ogólna cecha rozpoznawcza

Ze schematem mamy do czynienia także wtedy, gdy spełnione jest kryterium głównej korzyści podatkowej oraz istnieje ogólna cecha rozpoznawcza. Takich ogólnych cech rozpoznawczych ordynacja wymienia wiele (patrz art. 86a par. 1 pkt 6). Wystarczy wskazać jedną: „dochodzi do zmiany kwalifikacji dochodów (przychodów) do innego źródła dochodów (przychodów) lub zmiany zasad opodatkowania, których skutkiem jest faktycznie niższe opodatkowanie, zwolnienie lub wyłączenie z opodatkowania”.

Ta najbardziej pasująca do samozatrudnienia ogólna cecha rozpoznawcza może sprawić, że samozatrudnienie jest właśnie schematem podatkowym.

Taka wykładnia przepisów – prezentowana przez Ministerstwo Finansów – już budzi kontrowersje wśród doradców podatkowych. Podobnie jak i spór o to, czy i kiedy należy raportować ulgi i inne preferencje podatkowe. Opinię jednego z doradców publikujemy dziś w Tygodniku Podatki i Księgowość.