Głos każdego dzwoniącego po poradę na infolinię do Krajowej Informacji Skarbowej zostanie zapisany w bazie. Urzędnicy będą mogli sprawdzić, o co dana osoba dopytywała. Przewiduje to art. 45 pkt 6 projektu nowelizacji Ordynacji podatkowej. Zarówno Urząd Ochrony Danych Osobowych (UODO), jak i Fundacja Panoptykon twierdzą, że propozycja jest niezgodna z unijnym rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO).
Zgodnie z nim dane osobowe można wykorzystywać jedynie wtedy, gdy są one niezbędne do realizacji określonych zadań przez instytucję publiczną. Aktywiści z Panoptykonu podkreślają, że do udzielania niewiążącej porady tożsamość podatnika nie jest potrzebna. Najlepszym na to dowodem jest to, że dzisiaj infolinia działa bez ustalania tożsamości rozmówców. Ponadto rozpoznawanie ludzi po głosie to już biometria. A zgodnie z RODO dane biometryczne podlegają bardziej rygorystycznej ochronie niż zwykłe dane osobowe.
„Jeśli te drugie wystarczają, należy się nimi posłużyć bez angażowania biometrii. Jeśli ministerstwo wykaże, że jednak musi poznać tożsamość dzwoniących, może to zrobić np. przez weryfikację za pomocą PESEL” – pisze w swoim stanowisku Fundacja Panoptykon.
Reklama
Edyta Bielak-Jomaa, prezes UODO, przypomina, że co prawda unijne przepisy pozwalają przetwarzać dane biometryczne, ale tylko w ściśle określonych przypadkach (wynika to z art. 9 ust. 2 RODO). Przyczyny uzasadniające użycie danych biometrycznych muszą być związane z ważnym interesem publicznym i być proporcjonalne do celu ich przetwarzania. Czemu zaś miałoby służyć rozpoznawanie podatników, którzy potrzebują porady? „Zdaniem organu nadzorczego przetwarzanie danych biometrycznych w tym przypadku nie spełnia ani wymogu proporcjonalności, ani nie jest adekwatne do zamierzonych celów” – ocenia w opinii przekazanej resortowi finansów prezes UODO.
Pomysł na rozpoznawanie podatników po głosie pojawił się już w połowie 2015 r. Wtedy przeciwko niemu zaprotestowali m.in. rzecznik praw obywatelskich oraz generalny inspektor ochrony danych osobowych (obecnie jego odpowiednikiem jest prezes UODO). Wtedy odstąpiono od propozycji.