Podmioty powiązane, które sztucznie dzielą transakcje na kilka etapów, nie uzyskają już dla każdego z nich odrębnej interpretacji indywidualnej.
Wkrótce zostanie opublikowany projekt, który to zakłada. Wiceminister finansów Paweł Gruza zapowiedział to już w połowie marca br. w odpowiedzi na poselską interpelację nr 19 179. Tłumaczył, że resort chce stworzyć mechanizmy, które ograniczą „nieprawidłowości związane z nadużywaniem interpretacji indywidualnych, a także zmniejszą ich liczbę”.
Projekt ma być odpowiedzią Ministerstwa Finansów na nadużywanie obecnych reguł wydawania interpretacji.
Reklama
Wprowadzają w błąd
Teoretycznie już dziś dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej może odmówić odpowiedzi na pytanie podatnika, jeśli w sprawie mogłaby być zastosowana klauzula przeciw unikaniu opodatkowania. Innymi słowy, gdy celem pytającego jest agresywna optymalizacja podatkowa, a nie zwykłe relacje biznesowe. Możliwość odmowy wynika z art. 14b par. 5 ordynacji podatkowej.

Reklama
Podatnicy znaleźli jednak sposób, jak omijać ten przepis. W tym celu dzielą planowaną transakcję na kilka odrębnych etapów, które nie budzą u fiskusa podejrzeń. Potem dla każdego z nich występują o wydanie interpretacji indywidualnej.
Dyrektor KIS, nie znając całościowych planów podatników, często ze sobą powiązanych, nie ma powodu, by odmówić odpowiedzi. Gdy interpretacje indywidualne są korzystne dla pytających, firmy, które je uzyskały, powołują się na nie podczas kontroli.
Fiskusowi nie jest łatwo zakwestionować takie dokumenty. Wprawdzie w ordynacji podatkowej obowiązuje zasada, zgodnie z którą interpretacje indywidualne nie zapewniają ochrony, jeśli podano w nich błędny stan faktyczny, ale w tym wypadku może nie mieć ona zastosowania.
Jedynie powiązane
Fiskus chce więc, aby firmy, które starają się o wydanie interpretacji indywidualnej, musiały podać we wniosku wszystkie okoliczności dotyczące planowanej transakcji, a więc także cały kontekst biznesowy. Nie będzie już mowy o sztucznym podziale na kilka odrębnych etapów.
Nowe zasady mają dotyczyć tylko podmiotów powiązanych, którym łatwo jest ukryć szczegóły planowanej transakcji przed urzędnikami.
O jakie sytuacje chodzi
Choćby o takie, przed skutkami których Ministerstwo Finansów ostrzegało już podatników 22 maja 2017 r.
Jako przykład MF podało wtedy firmy powiązane, które decydowały się na wniesienie aportu, a następnie sprzedawały wniesiony majątek tylko po to, aby zyskać na wysokich odpisach amortyzacyjnych.
W schemacie udział brały zazwyczaj trzy podmioty. Najpierw spółka A wnosiła aport przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części do spółki B, a następnie taki majątek sprzedawany był spółce C. W pierwszym etapie transakcji, w zamian za aport, spółka A obejmowała udziały w spółce B. Przy tym wycena aportu dokonywana była w wartości znacznie przewyższającej wartość wnoszonych aktywów netto. Wskutek tego w księgach spółki B pojawiały się te same aktywa, które były wcześniej w spółce A, oraz dodatkowa pozycja – dodatnia wartość firmy.
O ile też samo wniesienie aportu jest nieopodatkowane, o tyle dodatnia wartość firmy nie jest amortyzowana. Dlatego, aby uzyskać korzyści, konieczny był drugi etap transakcji, czyli sprzedaż majątku przedsiębiorstwa lub zorganizowanej części spółce C. To umożliwiało jego amortyzację wraz z wartością firmy.
Gdyby dyrektor KIS znał cały kontekst takiej transakcji, to najprawdopodobniej nie wydałby interpretacji indywidualnej.
Innym przykładem może być sztuczne dzielenie transakcji jednego rodzaju na kilka mniejszych tylko po to, aby uniknąć obowiązku sporządzania dokumentacji cen transferowych. W interpretacji ogólnej z 24 stycznia 2018 r. minister finansów podkreślił, że jest to niedopuszczalna praktyka. Teraz takie firmy powiązane nie miałyby co liczyć na wydanie interpretacji.