Kto chce płacić niższą daninę ze względu na inne faktyczne przeznaczenie nieruchomości, musi dążyć do zmiany zapisów w ewidencji gruntów i budynków, a nie wykłócać się z fiskusem – wynika z wyroku NSA.
Reklama
Chodziło o nieruchomość ujętą w ewidencji gruntów i budynków jako domek letniskowy z gruntami letniskowymi. Burmistrz uznał zatem, że jest to budynek niemieszkalny i ustalił wyższy podatek. Jego decyzję zaakceptowało Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Bydgoszczy.

Reklama
Innego zdania był podatnik. Uważał, że powinien płacić podatek według stawki właściwej dla budynków mieszkalnych, bo domek był jedyną jego nieruchomością. Traktował go więc jak dom całoroczny.
Podatnik przekonywał, że dla celów opodatkowania liczy się sposób wykorzystania budynku, a nie zapisy w ewidencji. Burmistrz więc, jeśli ma wątpliwości, powinien przyjść i sprawdzić, jak nieruchomość jest wykorzystywana, a nie ślepo wierzyć ewidencjom.
Sprawdzać i ustalać
Rację przyznał mu WSA w Bydgoszczy. Orzekł, że fiskus powinien ustalić faktyczną funkcję i przeznaczenie budynku, a więc sprawdzić, czy zaspokaja on potrzeby mieszkaniowe właściciela. Nie może bezkrytycznie przyjmować treści wszelkich dokumentów urzędowych, zwłaszcza wtedy, gdy podatnik kwestionuje ich zapisy – stwierdził sąd.
WSA wskazał na art. 194 par. 3 ordynacji podatkowej, który pozwala pominąć dane zawarte w dokumencie urzędowym i rozstrzygnąć sprawę w oparciu o inne dowody.
Wyjątkowy przeciwdowód
Innego zdania był NSA. Sędzia Małgorzata Wolf-Kalamala wyjaśniła, że rację w tym sporze mają organy podatkowe, ponieważ są one związane zapisami w ewidencjach.
Sędzia wyjaśniła, że art. 194 par. 3 ordynacji, na który powołał się bydgoski sąd, dotyczy sytuacji wyjątkowych. – Przeciwdowód jest dopuszczalny tylko wtedy, gdy zapisy w ewidencjach są sprzeczne z przepisami lub danymi z księgi wieczystej – powiedziała sędzia. Dodała, że nie można ich podważać z tego tylko powodu, że dom ujęty jako letniskowy został zamieszkany. Wyjaśniła, że podatnik, jeśli chce zmian w ewidencji, powinien udać się do starosty.
Nie pierwszy wyrok
W tej kwestii jest już ukształtowana linia orzecznicza. Przykładem wyrok NSA z 25 października 2017 r. (sygn. akt II FSK 1475/17) dotyczący mężczyzny, który miał dwa miejsca postojowe w hali garażowej, w budynku mieszkalnym.
Z ewidencji gruntów i budynków wynikało, że wysokość hali jest nie mniejsza niż 2,20 m. Prezydent miasta ustalił więc podatek od całej powierzchni nieruchomości.
Podatnik przekonywał, że wysokość hali jest mniejsza niż 2,20 metra i w związku z tym danina powinna być tylko od połowy powierzchni miejsc postojowych. Uważał, że prezydent powinien był to zmierzyć, zanim ustalił daninę.
NSA orzekł jednak, że fiskus jest związany danymi ujętymi w ewidencji gruntów i budynków i nie może ich korygować w ramach postępowania podatkowego.
ORZECZNICTWO: Wyrok NSA z 24 stycznia 2018 r., sygn. akt II FSK 3097/17.