Donald Trump forsuje w Kongresie USA wielkie obniżki podatków dla firm. Jego doradcy ekonomiczni obiecują, że skorzysta na nich zwykły amerykański pracownik. Ale to się nie może udać.



Przypomnijmy. Biały Dom chce, by CIT został zredukowany z obecnych 35 proc. do 20 proc. Prezydencka rada doradców ekonomicznych przedstawiła wyliczenia, z których wynika, że jeśli zmiany wejdą w życie, to średnie roczne dochody zatrudnionych w amerykańskiej gospodarce wzrosną od 4 tys. dol. (założenie ostrożne) do 9 tys. dol. (wersja optymistyczna). Szacunki firmuje główny ekonomiczny „mózg” ekipy Trumpa Kevin Hassett. Ekonomista związany poprzednio z konserwatywnym think tankiem American Enterprise Institute. Trumpowi te wyliczenia bardzo pasują, bo dzięki nim może robić to, co lubi najbardziej. Czyli obiecywać wielki historyczny przełom. W tym wypadku podatkowy. Przełom, przy którym zblednie nawet gwiazda innego wielbiciela niskich podatków Ronalda Reagana.