Sprawa dotyczyła spółki prowadzącej działalność doradczą, księgową i audytorską, która nabyła wcześniej zorganizowaną część przedsiębiorstwa (ZCP), a następnie planowała oddać wyodrębniony dział audytu i doradztwa biznesowego spółce powiązanej w leasing finansowy. Jego przedmiotem miała być ZCP obejmująca zespół składników materialnych i niematerialnych wraz ze zobowiązaniami.

Nadwyżka, czyli wartość firmy

We wniosku o interpretację spółka podkreśliła, że cena – ustalona na podstawie wyceny rzeczoznawcy – będzie przewyższać rynkową wartość składników majątkowych wchodzących w skład działu audytu i doradztwa biznesowego. Powstała w ten sposób różnica będzie odpowiadała aktualnej wartości firmy, którą – jak dodała spółka – korzystający (leasingobiorca) ujmie jako wartość niematerialną i prawną i będzie amortyzować dla celów podatkowych.

Umowa miała przewidywać opłatę wstępną oraz raty leasingowe, z których część – jak wyjaśniła spółka – byłaby spłatą wartości początkowej składników majątkowych, w tym wartości firmy.

Co z przychodem?

Spółka uważała, że w części, w jakiej raty leasingowe będą odpowiadać spłacie wartości początkowej środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych, nie będą one dla niej przychodem podatkowym.

Wskazała, że przepisy o leasingu finansowym nakazują traktować „spłatę wartości początkowej” symetrycznie po stronie finansującego i korzystającego. Twierdziła, że dotyczy to również dodatniej wartości firmy (goodwill).

Fiskus: to przychód finansującego

Innego zdania był dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej. Stwierdził, że dodatnia wartość firmy powstaje wyłącznie po stronie korzystającego. W związku z tym część opłat leasingowych przypadająca na goodwill nie jest spłatą wartości początkowej, lecz wynagrodzeniem za korzystanie z przedmiotu umowy. Ta część rat leasingowych jest więc podatkowym przychodem u finansującego – wyjaśnił organ.

Sądy: nie ma przychodu

Sądy nie zgodziły się z fiskusem. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu (sygn. akt I SA/Po 632/22) podkreślił, że przepisy o leasingu finansowym wyłączają z przychodów finansującego opłaty w części stanowiącej spłatę wartości początkowej środków trwałych i wartości niematerialnych i prawnych. Nie ma podstaw, aby z tej kategorii wyłączać goodwill, skoro ustawa dopuszcza amortyzację wartości firmy powstałej w wyniku przyjęcia przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części do odpłatnego korzystania w ramach leasingu finansowego – stwierdził WSA.

Nie ma CIT

NSA utrzymał ten wyrok w mocy. Podkreślił, że skoro ustawa o CIT nie przewiduje wyłączenia lub ograniczenia neutralności podatkowej w odniesieniu do części opłat leasingowych odpowiadających spłacie wartości firmy, to organ podatkowy nie może takiego ograniczenia konstruować samodzielnie.

Sąd wyjaśnił: jeżeli umowa leasingu finansowego spełnia warunki ustawowe, a przedmiot leasingu – w tym przypadku ZCP – został wyceniony przez biegłego według wartości rynkowej, to nie ma podstaw do twierdzenia, że wartość firmy powstaje dopiero w trakcie realizacji umowy. Przeciwnie, stanowi ona element wartości przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części już na moment zawarcia umowy leasingu.

Skoro przepisy o leasingu finansowym przewidują wyłączenie z przychodów finansującego tej części opłat, która stanowi spłatę wartości początkowej – a ustawa dopuszcza amortyzację wartości firmy powstałej przy oddaniu przedsiębiorstwa lub jego zorganizowanej części do odpłatnego korzystania – to neutralność podatkowa obejmuje również goodwill – stwierdził NSA. Nie zgodził się więc z fiskusem, że część rat leasingowych przypadająca na goodwill jest odrębnym wynagrodzeniem za korzystanie z przedmiotu umowy.

Nie ma też kosztu uzyskania przychodu

Sąd kasacyjny podkreślił zarazem, że konsekwencje tej wykładni dotyczą obu stron umowy leasingu finansowego, a więc zarówno finansującego, jak i korzystającego. – W tej sytuacji nie ma przychodu po stronie finansującego, ale nie ma też kosztów uzyskania przychodu po stronie korzystającego. Neutralność podatkowa w tym przypadku powinna być zachowana – podkreślił sędzia Artur Kot.