Nawet po udowodnieniu oszustw udaje się ściągnąć najwyżej kilka procent zaległych należności podatkowych. Postępowania ciągną się średnio po 464 dni. Na szczęście wyniki są coraz lepsze.
Od 12 do 24 proc. PKB – na tyle szacowana jest wielkość szarej strefy w Polsce. Wszystko zależy od tego, kto i jak ją definiuje. Najbardziej optymistyczne są firma audytorska EY Polska oraz Główny Urząd Statystyczny, które w ostatnich latach wskazywały na poziom 12–13 proc. Ale już według prof. Friedricha Schneidera z Uniwersytetu im. Johannesa Keplera w Linzu, Polska należy do krajów, w których udział szarej strefy w gospodarce jest wyższy od średniej dla państw Unii – ta w 2016 r. wynosiła 17,9 proc.; w Polsce – 23 proc.
Jak polska administracja radzi sobie z tym problemem? Na te pytania odpowiada najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK), do którego udało się dotrzeć DGP. Kontrolerzy pod lupę wzięli Ministerstwo Finansów oraz po cztery: urzędy kontroli skarbowej, izby i urzędy celne, zarówno za czasów poprzedniej koalicji PO–PSL, jak i obecnej ekipy PiS (od 1 stycznia 2015 r. do 30 czerwca 2016 r.). Najważniejsze wnioski z kontroli podzielić można na trzy obszary.
Reklama
Mała skuteczność
Coraz lepiej diagnozujemy chorobę, ale wciąż mamy problem z niwelowaniem jej skutków. Służby skarbowe coraz trafniej dobierają podmioty, których działalność wymaga prześwietlenia. Mimo mniejszej liczby kontroli skarbówka ujawniła nieprawidłowości na wyższe kwoty. W 2015 r. 18,5 mld zł było efektem decyzji pokontrolnych i korekt deklaracji złożonych przez podatników. Było to o 75 proc. więcej niż w 2014 r. Z kolei w roku ubiegłym kwoty te wyniosły 22,2 mld zł, rosnąc o 20 proc.

Reklama
Rzecz w tym, że samo namierzenie oszustów nie sprawi, że dziura budżetowa się zmniejszy. Zaległe pieniądze trzeba jeszcze wyegzekwować. A to już spory problem. Według NIK z ponad miliarda złotych ustalonego w 62 postępowaniach wyegzekwowano jedynie 36 mln zł. Ten wynik dobitnie pokazuje bezradność urzędników, którzy próbowali odzyskać pieniądze od podmiotów uczestniczących w karuzeli podatkowej, a przeważnie są to firmy słupy, zakładane na chwilę w celu wystawienia fikcyjnej faktury.
Służby działają za wolno
Badając wspomniane 62 postępowania, NIK zaniepokoiła ich przewlekłość. Średni czas trwania wyniósł aż 464 dni. Rekordzistą jest Urząd Kontroli Skarbowej w Lublinie, który zakończył czynności po... czterech latach. Urzędnicy tłumaczyli się, że musieli czekać na wyniki kontroli prowadzonych równolegle za lata wcześniejsze. Ponadto trzeba było przeanalizować ogromne ilości danych, a z podatnikiem nie było żadnego kontaktu.
Podobne zarzuty NIK ma do celników. Przykładowo, w Urzędzie Celnym w Radomiu w dwóch sprawach kontrole wszczęto odpowiednio po 14 i 24 miesiącach od dokonania ustaleń wskazuja?cych na duz˙e ryzyko wysta?pienia nieprawidłowos´ci. „Szybkos´c´ reakcji wynikała m.in. z prowadzenia poste?powan´ przez inne organy podatkowe oraz ograniczonego składu osobowego komórek kontrolnych i w zwia?zku z tym podejmowania w pierwszej kolejnos´ci kontroli o wyz˙szym poziomie ryzyka” – podaje NIK.
Wybiórcze działanie
Służba Celna koncentrowała się na ograniczaniu szarej strefy wyrobów tytoniowych oraz nielegalnego urządzania gier na automatach i w tym zakresie odnosiła sukcesy. Skuteczność kontroli (czyli relacja: liczba kontroli, w których stwierdzono nieprawidłowości, w stosunku do wszystkich przeprowadzonych) w branży hazardowej utrzymywała się na wysokim poziomie 95–100 proc. Jednak sukcesy na jednym polu służby okupiły porażkami na innych. Jak zwraca uwagę NIK, znacznie obniżyły się kwoty nieprawidłowości ustalone w prowadzonych przez celników kontrolach podatkowych. Wyniosły one odpowiednio: w 2014 r. – 1,03 mld zł (1163 kontroli), w 2015 r. – 836 mln zł (857 kontroli), a w 2016 r. – 672 mln zł (645 kontroli).
Ostatnie dane dotyczące wpływów z VAT napawają jednak optymizmem. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy tego roku z tego tytułu udało się zebrać 68,5 mld zł – to o jedną trzecią więcej niż w tym samym okresie 2016 r.
Według części komentatorów to głównie efekt dobrej koniunktury gospodarczej. Ale zdania są podzielone. – W naszej ocenie wpływ koniunktury jest w tym momencie znikomy. To przede wszystkim rezultat regulacji wdrażanych przez rząd – ocenia Leszek Wieciech, prezes Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego. – Pakiet paliwowy został już wdrożony i wyniki, które obserwujemy od zeszłego roku, to właśnie jego skutek. Na rezultaty kolejnych reform, np. ustawy o systemie monitorowania przewozów drogowych czy wciąż wdrażanego pakietu energetycznego, musimy jeszcze poczekać – dodaje.