Fiskus nie może bazować wyłącznie na komentarzach zamieszczanych w internecie i na tej podstawie twierdzić, że melasa służy do palenia – orzekł NSA.
Reklama
Sprawa dotyczyła Tunezyjczyka, który sprzedawał za pośrednictwem internetu melasę oraz papierosy ziołowe o różnych smakach. Sprowadzał towar z Wielkiej Brytanii, gdzie produkty te były oferowane jako medykamenty służące do rzucania palenia.
Urząd celny uznał, że są one objęte podatkiem akcyzowym. Wcześniej zwrócił się do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych i ustalił, że produkty te nie zostały zarejestrowane w Polsce jako wyroby medyczne.
Co do papierosów było jasne, że służą do palenia. Przy melasie były wątpliwości, czy można ją palić bez przetworzenia przemysłowego. Fiskus przejrzał jednak opinie klientów zamieszczone na stronie internetowej sprzedawcy. Kupujący pisali, że produkt świetnie się pali i że jest wysokiej jakości. Naczelnik urzędu celnego stwierdził więc, że zarówno melasa, jak i papierosy ziołowe nie są wykorzystywane w celach wyłącznie medycznych. Powinny być zatem objęte akcyzą, zgodnie z art. 98 ust. 8 w zw. z ust. 5 pkt 1 ustawy o podatku akcyzowym.
WSA w Olsztynie podzielił stanowisko fiskusa w sprawie papierosów, ale zakwestionował podatek od melasy. Uznał, że opinie klientów na portalu internetowych to za mało, żeby stwierdzić, iż jest ona produktem nadającym się do palenia bez dalszego przetworzenia.
Sąd wyjaśnił, że fiskus powinien był zbadać próbki melasy i na tej podstawie ustalić, czy może być ona wykorzystywana do palenia. Zauważył też, że organ nie dołączył do akt opinii laboratoryjnej w sprawie melasy, bo stwierdził, że niczego ona nie wnosi. Co prawda z opinii wynikało głównie to, że melasa nie zawiera tytoniu, ale być może – jak stwierdził sąd – udałoby się też znaleźć odpowiedź na pytanie, czy służy ona do palenia bez przetworzenia.
Dyrektor Izby Celnej w Olsztynie stwierdził jednak, że nie jest w stanie wykonać tych zaleceń, bo jak miałby zbadać próbkę melasy sprzed kilku lat? Podkreślał, że opinie klientów były jednoznaczne – melasę da się palić.
Podatnik nadal oponował. Twierdził, że tylko 46 spośród 1600 komentarzy zawierało takie stwierdzenia. Na dodatek nie było wiadomo, czy melasę da się palić po przetworzeniu, czy od razu.
Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że przeprowadzenie dowodu zaleconego przez WSA wcale nie jest niewykonalne. – Być może podatnik ma jeszcze melasę, którą sprzedawał w 2011 r., a nawet jeśli jej nie ma, to od brytyjskiego dostawcy można pozyskać specyfikację i w oparciu o nią ustalić, czy można było palić ten produkt bez przetworzenia – stwierdził NSA.
WAŻNE
Fiskus powinien był zbadać próbki melasy i na tej podstawie ustalić, czy może być ona wykorzystywana do palenia. Sąd zauważył, że organ nie dołączył do akt opinii laboratoryjnej
ORZECZNICTWO
Wyrok NSA z 29 marca 2017 r., sygn. akt I GSK 531/15.