Podatnik nie ma wpływu na zmienną aurę i dlatego może odliczyć poniesione z jej powodu koszty. Kwot wycyganionych przez oszustów – nie może.
ikona lupy />
Patrycja Lutak doradca podatkowy z Kancelarii Paczuski Taudul / Dziennik Gazeta Prawna
ikona lupy />
Mirosław Siwiński radca prawny i doradca podatkowy w Kancelarii Prof. W. Modzelewskiego / Dziennik Gazeta Prawna
To wniosek z dwóch niedawnych wyroków WSA w Warszawie. Rozpatrywane przez niego sprawy dotyczyły spółek z zupełnie różnych branż. Jedna dostarczała prąd, druga oferowała pożyczki przez internet. Obie chciały zaliczyć do kosztów podatkowych straty powstałe na skutek niezawinionych zdarzeń, które rzutowały na ich finanse.
W przypadku spółki energetycznej były to niekorzystne warunki atmosferyczne, które powodowały uszkodzenia linii przesyłowych. Firma udzielająca pożyczek zmagała się natomiast z oszustami, którzy wyłudzali od niej pieniądze, podszywając się pod inne osoby.
Obie sprawy trafiły do sądu na skutek sporu z fiskusem, czy poniesione przez nie straty były wynikiem ich własnych zaniedbań, czy powstały bez ich winy. To kluczowe w kontekście art. 15 ust. 1 ustawy o CIT, z którego wynikają ogólne zasady zaliczania wydatków do kosztów podatkowych.
Gdy podatnik nie ma wpływu
W wyroku z 10 listopada 2016 r. (sygn. akt III SA/Wa 2879/15) WSA w Warszawie uznał, że podatnik nie ma wpływu na pogodę, a powstałe z jej powodu straty są niezawinione. Mogą być zatem zaliczone do kosztów uzyskania przychodów.
Problemy spółki energetycznej brały się m.in. ze zrywania linii przesyłowych po burzach i wichurach. Powodowało to skoki napięcia w sieci, co z kolei negatywnie wpływało na pracę niektórych urządzeń w gospodarstwach domowych. Spółka musiała więc wypłacać klientom odszkodowania za uszkodzone telewizory, pralki, lodówki.
Dyrektor izby skarbowej nie pozwolił jej zaliczyć tych wydatków do kosztów. Przywołał art. 16 ust. 1 pkt 22 ustawy o CIT, z którego wynika, że do kosztów podatkowych nie można zaliczyć m.in. odszkodowań i kar umownych z tytułu wad dostarczonych towarów, wykonanych robót i usług.
Organ nie miał natomiast wątpliwości, że przesyłając prąd o zbyt niskim lub wysokim napięciu, spółka nie wywiązywała się należycie ze swoich obowiązków. Świadczyła bowiem usługę, która była w swej istocie wadliwa.
Innego zdania był jednak WSA w Warszawie. Zgodził się ze spółką, że jej odpowiedzialność nie może być rozpatrywana przez pryzmat winy – jak to uczynił organ – tylko w kategoriach ryzyka. Sąd orzekł więc, że wypłacane przez firmę odszkodowania nie mieszczą się w regulacjach dotyczących niewykonania lub nienależytego spełnienia zobowiązania, o których mowa w art. 16 ust. 1 pkt 22 ustawy o CIT.
Gdy ryzyko jest wpisane w działalność
Do innych wniosków doszedł ten sam sąd w sprawie spółki, która udzielała pożyczek przez internet. Uznał, że nie może ona zaliczyć do kosztów podatkowych kwot wyłudzonych przez oszustów, którzy podszywali się pod jej klientów (wyrok z 16 listopada 2016 r., sygn. akt III SA/Wa 2067/15).
Spółka tłumaczyła, że podejmuje wiele działań, by unikać takich strat, m.in. wdrożyła specjalne zabezpieczenia cyfrowe, starannie weryfikuje zdolność kredytową każdego klienta, sprawdza, czy nie figuruje on m.in. w Krajowym Rejestrze Długów.
Ponadto każdorazowo sprawdza, czy dane potencjalnego pożyczkobiorcy pokrywają się z danymi posiadacza rachunku bankowego. Wymaga również, by klienci wysyłali jej weryfikacyjny przelew (w wysokości 10 gr) z konta, na które ma nastąpić wypłata. Podkreśliła też, że o każdorazowym oszustwie informuje policję. Często jednak nie odzyskuje wyłudzonych pieniędzy, bo postępowanie w sprawie wykrycia sprawcy jest umarzane z niezależnych od niej przyczyn.
Dyrektor izby skarbowej uznał jednak, że wszystkie wymienione przez nią działania są niewystarczające, aby stwierdzić, że dochowała należytej staranności. Udzielając pożyczek przez internet, sama ograniczyła sobie bowiem możliwość korzystania z części procedur zabezpieczających, które stosują m.in. banki. W związku z tym nie może ona zaliczyć strat do kosztów uzyskania przychodów.
Z fiskusem zgodził się WSA w Warszawie. Podkreślił, że standardem w branży jest osobisty kontakt z klientem i wgląd do dokumentów, z których spółka zrezygnowała, decydując się na inny model biznesowy.
Stwierdził, że za należyte zabezpieczenie swojego interesu nie sposób uznać m.in. nałożenia na klienta obowiązku dokonania symbolicznej wpłaty 10 groszy. Samo posiadanie rachunku nie jest bowiem żadną gwarancją, że klient podał rzetelne dane na okoliczność założenia konta.
WSA uznał też, że zbieżność danych w formularzu rejestracyjnym i tych na koncie bankowym wcale jeszcze nie świadczy o wiarygodności pożyczkobiorcy. Wyłudzacz może bowiem podać nieprawdziwe dane i w jednym, i w drugim przypadku.
Sąd dodał, że specyfika działalności online wiąże się ze szczególnym ryzykiem, które spółka musiała brać pod uwagę, decydując się pożyczać pieniądze przez internet. Powinna być więc gotowa ponieść związane z tym koszty i nie może obciążać Skarbu Państwa konsekwencjami swoich wyborów.
Oba wyroki są nieprawomocne.
OPINIA
Trudno obiektywnie ocenić staranność podatnika
Wydaje mi się, że rozpatrując sprawę z 16 lis-topada, sąd nie wziął pod uwagę dynamicznego rozwoju nowych technologii i ich wpływu na biznes. W mojej ocenie brak osobistego kontaktu z pożyczkobiorcą i dostępu do wszystkich jego dokumentów nie powinny jeszcze decydować o tym, czy podatnik zachował należytą staranność. W końcu zarówno zawarcie umowy pożyczki przez internet, jak i w oddziale banku może skończyć się wyłudzeniem pieniędzy. Ryzyko zawsze jest wpisane w działalność gospodarczą, niezależnie od jej formy. Czy można jednak przewidzieć wszystkie potencjalne niebezpieczeństwa i się na nie przygotować? Ocena, czy podatnik podjął wystarczające działania, by uniknąć strat, jest zawsze bardzo subiektywna. WSA w pewnym sensie zakwestionował racjonalność modelu biznesowego, który przyjął podatnik, a to z pewnością nie jest zadaniem sądu.
OPINIA
Mniejszy dochodowy zapłaci spółka, niekoniecznie poszkodowany
Chociaż w wyroku z 10 listopada wygrał podatnik, to w niekorzystnej sytuacji mogą znaleźć się poszkodowani, którym wypłacono rekompensaty. Należałoby bowiem uznać, że otrzymane odszkodowanie będzie stanowiło dla nich przychód, o którym mowa w art. 11 ust. 1 ustawy o PIT.
Jeżeli przedsiębiorstwo energetyczne wypłaca odszkodowania na podstawie decyzji po komisyjnym zbadaniu szkód, to poszkodowani prawdopodobnie nie będą mogli liczyć na zwolnienie z PIT. Będą więc musieli zapłacić podatek dochodowy. Byłoby inaczej, gdyby odszkodowania były wypłacane na mocy wyroku lub zawartej ugody.
ORZECZNICTWO
Wyroki WSA w Warszawie z 10 listopada 2016 r., sygn. akt III SA/Wa 2879/15, i z 16 listopada 2016 r., sygn. akt III SA/Wa 2067/15.