Chodzi o projekt nowego kodeksu urbanistyczno-budowlanego, który ma zastąpić ustawę – Prawo budowlane. Przygotowało go Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa.

Projekt zakłada m.in. nową definicję budowli. Ma być ona dużo bardziej ogólna niż obecnie. A to z kolei będzie rzutowało na obciążenia podatkiem od nieruchomości.

Obiekt, czyli przedmiot

Budowlą ma być każdy obiekt niebędący budynkiem ani obiektem małej architektury, w tym w szczególności techniczne obiekty przemysłowe. Problem polega na tym, że projekt nie definiuje tego pojęcia.

Zdaniem ekspertów ze spółek PKN Orlen i Enea oraz doradców podatkowych będzie to prowadziło do objęcia daniną od nieruchomości każdego przedmiotu (obiektu), który można zobaczyć lub dotknąć, w tym telefonów, artykułów biurowych, środków transportu i komputerów.

– W skrajnych przypadkach oznaczałoby to nawet kilkukrotny wzrost opodatkowania podatkiem od nieruchomości. Byłby to potężny impuls antyinwestycyjny dla gospodarki – czytamy w ocenie projektu przygotowanego przez PKN Orlen (zgłoszenia lobbingowe).

– Nie chodzi tylko o wzrost obciążeń podatkowych, ale także o to, czy podatek nie stanie się po prostu nieegzekwowalny – czytamy w uwagach zgłoszonych przez Eneę. Eksperci obawiają się, że firmy nie będą w stanie go płacić. A to z kolei byłoby katastrofalne dla budżetów gmin.

Pozostanie odesłanie

Projekt kodeksu powstał na potrzeby procesu budowlanego, a nie w celu zmian w opodatkowaniu nieruchomości. Mimo takich intencji jego autorów, będzie miał jednak duży wpływ na podatki. Wynika to z tego, że ustawa o podatkach i opłatach lokalnych odsyła do pojęć budynku i budowli w rozumieniu prawa budowlanego. Zasada ta nie zmieniłaby się po zastąpieniu go nowym kodeksem urbanistyczno-budowlanym.

Wskazało na to m.in. Ministerstwo Finansów w uwagach do projektu. – Nowe brzmienie przepisu może wpłynąć na zawiłość i zbyt dużą dowolność w interpretacji przepisów – stwierdził resort.

Wbrew TK

Obecnie podatek jest należny od budowli wskazanych i wymienionych w prawie budowlanym (art. 3 pkt 3). Co prawda przepis ten wymienia przykładowe obiekty stanowiące budowle, ale dla celów podatkowych liczą się jedynie obiekty wskazane wprost w art. 3 pkt 3 prawa budowlanego oraz w załączniku do tej ustawy. Tak orzekł Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 13 września 2011 r. (sygn. akt P 33/09).

Tymczasem projekt kodeksu urbanistyczno-budowlanego z jednej strony zawęża katalog przykładowych budowli, z drugiej – wprowadza jeszcze bardziej ogólne pojęcia, takie jak wspomniane już techniczne obiekty przemysłowe. Kierunek zmian jest więc przeciwny do tego, który postulował TK w wyroku z 2011 r. Trybunał chciał, żeby powstał przejrzysty system podatku od nieruchomości – taki, w którym podatnik wie, od czego ma płacić podatek.

Będzie całkiem na odwrót.

Pojęcie jak worek

– Proponowana definicja jest na tyle nieprecyzyjna i pojemna, że trudno jest ustalić jej zakres w drodze wykładni językowej – wskazuje w opinii Enea (również zgłoszenia lobbingowe).

Podobne obawy ma Michał Nielepkowicz, doradca podatkowy i partner w Nielepkowicz i Partnerzy. – Słownikowe rozumienie pojęcia może prowadzić do wniosku, że budowlą będą wszelkie obiekty techniczne znajdujące się terenie zakładu przemysłowego lub też biorące udział w procesie przemysłowym – mówi.

Zdaniem eksperta największe ryzyko dla przedsiębiorstw wiąże się z opodatkowaniem wartościowych maszyn i urządzeń. Mogą one zostać zaliczone do technicznych obiektów przemysłowych.

– Dziś przyjmuje się, że urządzenia i maszyny wewnątrz budynków nie podlegają opodatkowaniu. Daniną objęty jest budynek (jego powierzchnia) – tłumaczy ekspert.

Dodaje, że w odniesieniu do zewnętrznych maszyn i urządzeń opodatkowane są tylko części budowlane (fundamenty), pod warunkiem że istnieją i da się je wyodrębnić. – Fundament stanowi zwykle od kilku do kilkunastu procent wartości całego środka trwałego. Objęcie całej maszyny lub urządzenia daniną oznaczałoby więc kilkukrotną podwyżkę – stwierdza ekspert.

Kable w kanalizacji

Projekt zakłada też zmiany w zakresie definicji obiektu liniowego. To z kolei może mieć znaczące skutki dla opodatkowania kabli w kanalizacji. Obecnie nie ma wątpliwości, że nie są one obiektem budowlanym ani budowlą. Nie są więc objęte podatkiem.

Projekt zakłada natomiast włączenie kanalizacji kablowej wraz z urządzeniami z nimi związanymi do definicji obiektu liniowego.

Jak z tego wybrnąć

Firmy i eksperci postulują wprowadzenie do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych autonomicznych definicji budowli i urządzenia budowlanego. Zdają sobie jednak sprawę z tego, że ich wypracowanie zajęłoby trochę czasu. Dlatego tymczasowo proponują przenieść do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych obecne definicje budowli i urządzenia budowlanego zawarte w prawie budowlanym. Musiałyby one tylko zostać odpowiednio dostosowane do wytycznych Trybunału Konstytucyjnego.

Pod rozwagę poddają też inne rozwiązanie – wprowadzenie odesłania do definicji w prawie budowlanym w obecnym brzmieniu. Dla celów podatkowych zachowałyby one aktualność nawet po uchyleniu tej ustawy i zastąpieniu jej kodeksem urbanistyczno-budowlanym.