Michał Goj, menedżer w Ernst & Young

W polskich sądach jest wiele spraw, które czekały na wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 16 lutego 2012 r. Czy rozstrzygnięcie to przyspieszy te sprawy?

Jedynie niewielki procent tych spraw odpowiada zagadnieniu rozpatrywanemu przez Trybunał UE w ramach pierwszego z dwóch zadanych przez NSA pytań. Owszem, niemal wszystkie wnioski o stwierdzenie nadpłaty w związku z tzw. czynnościami restrukturyzacyjnymi, do których zaliczamy m.in. aporty przedsiębiorstw lub ich części, połączenia, podziały, przekształcenia itp., opierały się na art. 7 ust. 1 dyrektywy 69/335.

W przeciwieństwie jednak do wyroku z 16 lutego 2012 r. (sprawa C-372/10 Pak-Holdco) podatnicy powoływali się na zwolnienie obligatoryjne z art. 7 ust. 1 lit. b dyrektywy 69/335 sprzed nowelizacji, a nie zwolnienie fakultatywne przewidziane w art. 7 ust. 1 lit. bb, jak miało to miejsce w rozstrzygniętym przypadku.

O tym, jak duża to różnica, przekonuje niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE (sprawa C-397/07 Komisja przeciwko Hiszpanii), gdzie sędziowie potwierdzili konieczność stosowania zwolnienia w odniesieniu do czynności wymienionych w art. 7 ust. 1 lit. b dyrektywy 69/335, a oddalili skargę Komisji w części dotyczącej art. 7 ust. 1 lit. bb. W przypadku tego ostatniego przepisu wszystko zależy od tego, czy dane państwo zwolnienie stosowało, czy nie. Taki sam wniosek płynie z orzeczenia wydanego w polskiej sprawie.

Czy wyrok unijnego trybunału pomoże polskim sędziom?

Nawet jednoznaczne odrzucenie stosowania dyrektywy w jej brzmieniu z 1 lipca 1984 r. nie oznaczałoby ostatecznego zwycięstwa organów podatkowych, chociażby dlatego, że stan prawny obowiązujący w Polsce w tej dacie przewidywał liczne zwolnienia. Znane są już korzystne wyroki dla producentów materiałów budowlanych czy spółek akcyjnych.

Przed polskimi sędziami jest jeszcze sporo pracy. Trzeba bowiem odpowiedzieć sobie na pytanie, jak uporać się z tym, że większość podmiotów korzystała w 1984 r. ze zwolnienia, jako spółki tworzone przez jednostki gospodarki uspołecznionej, a same przepisy miały na celu nie tyle ściąganie podatków, ile ograniczanie prywatnej działalności. Poza tym pod adresem przepisów z 1984 r. padają liczne zarzuty o sprzeczności z ówczesną konstytucją. Okoliczności tych trybunał nie wziął i nie mógł wziąć pod uwagę wobec postawionego mu pytania.

Czy to oznacza, że jesteśmy w punkcie wyjścia?

To wszystko powoduje, że obserwowanie wyroków sądów, które zaczną pojawiać się po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, będzie należało do ciekawych zajęć. Kto wie, może w krótkiej perspektywie doczekamy się kolejnego pytania – tym razem w sprawie obligatoryjnego zwolnienia.