Rozmawiamy z Agnieszką Tałasiewicz, partnerem w Ernst & Young

Dużym osiągnięciem w zakresie ochrony praw podatnika było to, że przepisy ustawy o działalności gospodarczej dały przedsiębiorcom gwarancję rozsądnego, nienadmiernego obciążenia kontrolami w ciągu roku. W przypadku dużych podatników kontrola nie może trwać dłużej niż 48 dni. Czy urzędnicy pamiętają o tych terminach?

Niestety coraz częściej organy kontroli skarbowej obchodzą te regulacje. Zamiast wszczynać kontrole, wszczynają postępowanie kontrolne, do którego limity długości kontroli się nie odnoszą. Postępowanie kontrolne prowadzi się w siedzibie organu, ale jeśli byłoby to nadmiernie kłopotliwe (np. ze względu na skalę dokumentów do przewiezienia do urzędu), organ w praktyce ustala z podatnikiem, że postępowanie będzie prowadzone w siedzibie podatnika. Tym samym mamy u siebie urzędników, którzy w istocie prowadzą czynności kontrolne, ale nie są związani żadnym limitem czasowym.

Czy podatnik ma możliwości przeciwdziałania tej praktyce?

Podatnik nie jest całkowicie bezbronny w takiej sytuacji, choć to, że wyraził zgodę na prowadzenie postępowania kontrolnego w swojej siedzibie, ma teoretycznie uciąć dyskusję o dopuszczalności takiego działania organu. Ważne jednak jest to, jakiego charakteru są czynności podejmowane przez organ. Jeśli działanie organu jest w istocie kontrolą, to przyjmowanie fikcji, że jest inaczej, powinno być zdecydowanie odrzucone.

Zgodnie z orzecznictwem sądowym organ, który przeprowadził całe postępowanie dowodowe w ramach postępowania kontrolnego, a nie przewidzianej w tym celu kontroli, naraża się na zakwestionowanie zgromadzonego materiału dowodowego. Takie dowody są bowiem zgromadzone bezprawnie, a przez to niedopuszczalne.

Na co przedsiębiorcy powinni zwrócić uwagę?

Szczególną uwagę podatnicy powinni zwracać na to, jaki wpis kontrolujący zamieszczają w książce kontroli w spółce.

Niestety zdarza się, że wpisując rozpoczęcie postępowania kontrolnego czy kontroli, nie zamieszczają daty rozpoczęcia tych działań.

Praktyka taka jest oczywiście niedopuszczalna i trzeba być na to szczególnie wyczulonym. A gdy nie ma wpisanej do książki kontroli daty, trzeba się posiłkować innymi dokumentami oraz środkami prawnymi, które pozwolą nam uprawdopodobnić moment rozpoczęcia kontroli i skorzystać z regulacji, która ma nas chronić przed nadmiernym nękaniem przez urzędników.