Ministerstwo Finansów przygotowało założenia do nowelizacji Ordynacji podatkowej i ustawy o PIT. Jednym z pomysłów jest podniesienie opłaty za wydanie interpretacji dla firm z obecnych 40 zł do 1 tys. zł. Po co aż 1 tys. zł?

Opłaty powinny odzwierciedlać ponoszone koszty. Opłata 40 zł jest nieadekwatna do nakładu pracy, który musi być wykonany, aby interpretację wydać. Przeciętny koszt wydanie interpretacji to ok. 1 tys. zł.

Ale pracownicy Krajowej Informacji Podatkowej, którzy w imieniu ministra finansów wydają interpretacje, nie dostają wynagrodzenia uzależnionego od skomplikowania pytania.

Nie. Proste interpretacje wydają przy mniejszym nakładzie pracy, a na skomplikowane muszą poświęcić co najmniej kilka dni.

Czytając założenia do zmian, można odnieść wrażenie, że koszt obsługi KIP mają pokrywać podatnicy, stąd pomysł z podniesieniem opłaty.

Trzeba na to spojrzeć z innej strony. Obecnie prawie cały koszt wydania interpretacji, która daje korzyść wyłącznie wnioskodawcy, ponosi ogół podatników. Ponadto nie każdy będzie płacił 1 tys. zł za interpretację. Podwyżka będzie dotyczyła tylko największych podatników, którzy są obsługiwani przez wyspecjalizowane urzędy skarbowe. Tych podmiotów jest ok. 60 tys.

W biuletynie informacji publicznej mają być zamieszczane interpretacje, ale bez powielania stanu faktycznego przedstawionego przez podatnika. Czy to oznacza, że stan faktyczny zniknie z publikowanych dokumentów?

Nie. Dziś jest tak, że stan faktyczny jest publikowany w dwóch miejscach. Po zmianach będzie w jednym miejscu – w interpretacji ministra finansów.

Jest też projekt drugiej ustawy deregulacyjnej, który zakłada, że m.in. reprezentatywne związki pracodawców będą mogły występować o wydanie interpretacji ogólnej. Czy to dobry pomysł?

Nie znam szczegółów tego rozwiązania. Już obecnie dostajemy wystąpienia o wydanie interpretacji ogólnych. Zazwyczaj robią to właśnie organizacje zrzeszające pracodawców. Ustosunkowujemy się do nich. Są one wnikliwie analizowane, a w uzasadnionych przypadkach interpretacja jest wydawana.

Można odnieść wrażenie, że interpretacji ogólnych jest mało. Ale jej wydanie musi wynikać z pojawiających się niejasności czy utrwalonej linii orzeczniczej. Natomiast sformalizowanie składania wniosków może prowadzić do nadmiernego wpływu ministra finansów na de facto tworzenie prawa albo też do sporów z instytucjami wnioskującymi o wydanie takich interpretacji w przypadku odmowy jej wydania. Pamiętajmy, że prawo do wydawania interpretacji jest wyjątkiem w polskim systemie i nie powinno być nadmiernie rozszerzane.

W ustawie deregulacyjnej zaproponowano również, że podatnik, który znajdzie interpretację o takim stanie faktycznym co jego, ale znaleziona interpretacja będzie korzystniejsza od jego dokumentu, będzie mógł prosić ministra o zmianę w swojej sprawie.

Przepisy przewidują tryb odwoławczy niezależnie od tego, czy podatnik znajdzie, czy nie, korzystną interpretację w postaci wezwania ministra do usunięcia naruszenia prawa. Nie widzę więc celowości ani żadnej wartości dodanej do wprowadzenia takiej zmiany. Choć nie znam szczegółów tej propozycji.

Ciekawe zmiany czekają nas w zaokrąglaniu podstawy opodatkowania i podatku m.in. przy inwestycjach finansowych. Chodzi np. o opodatkowanie lokat jednodniowych i unikanie podatku Belki. Czy zmiany w tym zakresie zlikwidują ten proceder?

Naszą intencją jest przeciwdziałanie omijaniu prawa. Chcemy zlikwidować pokusę tworzenia produktów, które mają na celu tylko unikanie podatków, a nie zaspokajanie potrzeb rynkowych. Jeśli w założeniach są jeszcze luki, które umożliwiałyby nadal stosowanie lokat jednodniowych bez podatku, to mamy jeszcze czas, aby dopracować je w takim kierunku, aby nasze założenia zrealizować. Chodzi o wprowadzenie równej rywalizacji na rynku. Dziś nie wszystkie instytucje finansowe proponują lokaty jednodniowe. Te, które nie podejmują działań nakierowanych wyłącznie na omijanie prawa, stają na gorszej pozycji konkurencyjnej.

Czy MF zamierza w zakresie zamian przy zaokrąglaniu podstawy opodatkowania i podatku pozostawić jakieś prawa nabyte. Załóżmy, że 1 lipca wchodzą zmiany w zaokrąglaniu. Czy lokaty założone przed 1 lipca będą rozliczane na starych zasadach?

Od 1 lipca trzeba będzie naliczać podatek według nowych zasad.

Nieistotny będzie moment założenia lokaty?

Nie. Obowiązek podatkowy przy lokatach jednodniowych powstaje każdego dnia. Zatem 30 czerwca obliczamy podatek według dotychczasowych zasad. A 1 lipca według nowych. To logiczne.