Coraz więcej państw UE decyduje się na obniżkę CIT, np. Holandia, Wielka Brytania, Grecja. Co chcą tym osiągnąć?

Wydaje się, że we wspomnianych państwach zrozumiano, że do ożywienia gospodarczego – w tym dla wzrostu inwestycji wewnętrznych – niezbędne jest pozostawienie w firmach większych środków. Jest to tym bardziej zastanawiające i istotne, że we wszystkich tych państwach, a szczególnie w Wielkiej Brytanii i Grecji, są ogromne deficyty budżetowe, a państwa te są wysoko zadłużone. W takiej sytuacji obniżka podatków jest najmniej oczekiwana, a mimo to została podjęta.

Jak na tym tle wypada Polska?

Na tle innych państw europejskich Polska plasuje się mniej więcej w środku tabeli – są państwa o nominalnie wyższych stawkach CIT za 2010 rok, np. Francja (34,4 proc.), Belgia (34 proc.) i Malta (35 proc.), ale są też państwa o wyraźnie niższych stawkach (Bułgaria i Cypr – 10 proc., Serbia – 12 proc., Irlandia – 12,5 proc.). Zbliżone do Polski stawki mają Czechy i Słowacja (19 proc.), Islandia (18 proc.), Rumunia (16 proc.), Węgry (20,6 proc.), Słowenia (20 proc.).

Jest bardzo symptomatyczne, że w ostatniej dekadzie, tj. w latach 2000 – 2010, wystąpiła w Europie wyraźna tendencja zniżkowa w zakresie stawek CIT: w Polsce (z 40 proc. do 19 proc.), Niemczech (z 51,6 proc. do 29,8 proc.), Bułgarii (z 32,5 proc. do 10 proc.), Grecji (z 40 proc. do 24 proc.), Islandii (z 30 proc. do 18 proc), Czechach (z 31 proc. do 19 proc.), Luksemburgu (z 37,5 proc. do 28,6 proc.) czy na Cyprze (z 29 proc. do 10 proc.).

Czy nasz rząd powinien pomyśleć nad obniżką podatku dochodowego od osób prawnych?

Europejska statystycznie średnia stawka CIT wynosi 23,2 proc. Tym samym polska 19-proc. stawka jest wyraźnie niższa od średniej europejskiej. Aczkolwiek z punktu widzenia rozwoju gospodarki kraju i z perspektywy poszczególnych przedsiębiorstw każda obniżka stawek byłaby mile widziana, to wydaje się, że obecnie nie ma potrzeby jej dalszego obniżania poniżej poziomu 19 proc., gdyż efekt niewielkiej obniżki byłby odczuwalny nieznacznie, a wywołałby dalszy wzrost deficytu budżetowego. To z kolei musiałoby skutkować bardziej bolesnym podniesieniem stawek innych podatków.