Rozliczenie wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów sprawia podatnikom VAT dużo kłopotów. Dlaczego?

Jeśli polski podatnik dokonuje dostawy towarów na rzecz podatnika z innego państwa członkowskiego i w ramach takiej dostawy towar jest transportowany z Polski na terytorium innego państwa UE, to wówczas mamy do czynienia z wewnątrzwspólnotową dostawą towarów (WDT). Podatnik może zastosować stawkę 0-proc. do takiej dostawy, jednak pod warunkiem posiadania odpowiedniej dokumentacji potwierdzającej faktyczne dostarczenie towarów na terytorium do nabywcy z innego kraju członkowskiego. I właśnie kwestia tej dokumentacji daje się we znaki podatnikom i jest przedmiotem sporów z organami podatkowymi.

Skąd wziął się ten spór?

Przyczyną jest nazbyt formalne podejście organów podatkowych. Organy zdają się nie rozumieć, że przy WDT kwestią zasadniczą jest wywiezienie towaru do innego państwa UE oraz potwierdzenie dokonania tego wywozu. Natomiast przedstawiciele fiskusa jak mantrę powtarzają hasła: CMR (dokument przewozowy – red.), pieczątka, specyfikacja ładunku. Nie przyjmują do wiadomości, że wywóz może być potwierdzony w inny sposób, tj. przy pomocy innych dokumentów niż te wymienione w art. 42 ust. 3 ustawy o VAT.

Krótko mówiąc, stosowano zasadę prymatu formy nad treścią. Niestety praktyka obrotu gospodarczego pokazuje, że często podatnicy nie są w stanie gromadzić właśnie tych dokumentów, których życzą sobie organy. To stawiało podatnika przed wyborem pogodzenia się z zapłatą stawki VAT właściwej dla dostawy krajowej (czyli w większości przypadków 22 proc.), co często powodowało stratę na danej transakcji albo podjęcie walki o swoje prawa i prowadzenie sporu z organami podatkowymi.

W większości przypadków podatnicy mogli liczyć na sądy administracyjne które w swych orzeczeniach uwzględniały zasady opodatkowania WDT wynikające z dyrektywy VAT oraz orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE. Niestety zdarzały się przypadki, w których również sądy administracyjne, kierując się być może zasadą nadmiernego formalizmu, zapominały, że stosowanie stawki 0-proc. z tytułu WDT nie jest wyjątkiem od reguły, lecz regułą, od której wyjątkiem jest stosowanie stawki krajowej, i odmawiały prawa do zastosowania 0-proc. stawki.

Czy jest szansa na poprawę sytuacji podatników i zwiększenie pewności obrotu?

Owszem, jest dobra wiadomość dla podatników. Za taką należy uznać uchwałę NSA w składzie siedmiu sędziów z 11 października 2010 r. (sygn. akt I FPS 1/10). Uchwała ta jest szansą na odformalizowanie stosowania stawki 0-proc. przy WDT. Lektura uzasadnienia tej uchwały prowadzi do konkluzji, że katalog dokumentów, jakimi podatnik może udowodnić dostarczenie towaru do swojego kontrahenta w innym kraju UE, jest katalogiem absolutnie otwartym. W praktyce może to oznaczać, że wszelkie dokumenty, jakimi dysponuje podatnik, mogą być przez niego skutecznie wykorzystane, pod warunkiem że jednoznacznie potwierdzają dostarczenie towaru do nabywcy z innego kraju UE. Nie ma zatem przeciwwskazań, aby za takie dokumenty uznać np. korespondencję handlową w postaci e-maila czy faksu, które jednoznacznie potwierdzają dostarczenie towarów. NSA biorąc pod uwagę cele dyrektywy VAT oraz orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE, podkreślił prymat zasady neutralności VAT. Cieszy fakt, że NSA podjął próbę uświadomienia, że jest możliwe pogodzenie zabezpieczenia interesów fiskalnych państwa z takim podejściem do kwestii dokumentacji WDT, w ramach którego nie stawia się nadmiernych przeszkód podatnikom oraz realizuje się cele dyrektywy VAT.