Uchwała Naczelnego Sądu Administracyjnego z 4 listopada 2008 r. jednoznacznie stwierdziła, że minister ma trzy miesiące (licząc od otrzymania wniosku podatnika) na sporządzenie, wysłanie oraz doręczenie interpretacji podatnikowi. Brak doręczenia w tym terminie skutkuje obowiązywaniem milczącej interpretacji potwierdzającej w pełni stanowisko podatnika. Co na to minister finansów?

- Po uchwale NSA można było się spodziewać, że Ministerstwo Finansów przełknie gorzką pigułkę i dostosuje procedury wydawania interpretacji podatkowych tak, aby zapewnić doręczenie ich podatnikom w terminie oraz podejmie wysiłek związany z koniecznością weryfikacji tysięcy milczących interpretacji i uchylenia tych, które są niezgodne z prawem. Tymczasem minister finansów idzie w zaparte i składa skargi kasacyjne na te wyroki wojewódzkich sądów administracyjnych, które milczącą interpretację w takich stanach faktycznych uznają. W swych skargach minister kwestionuje możliwość zastosowania interpretacji zawartej w uchwale NSA do aktualnego stanu prawnego i to mimo że sama uchwała - w swym uzasadnieniu - wyraźnie to potwierdza.

Czyli sprawa znów trafi przed NSA?

- Tak. Spór ponownie rozstrzygnie się na sali sądowej NSA.

Jakich argumentów używa MF w składanych skargach?

- Minister powołuje się m.in. na art. 139 par. 4 Ordynacji podatkowej, zgodnie z którym do trzymiesięcznego terminu na wydanie interpretacji nie wlicza się m.in. okresów opóźnień spowodowanych z przyczyn niezależnych od organu podatkowego. Argument ten ma wykazać, że minister spełnił swoją rolę, jeśli w terminie trzech miesięcy nadał list polecony zawierający interpretację podatkową na poczcie. Działania Poczty Polskiej, jako niezależne od organu, nie mogą wpływać na dotrzymanie trzymiesięcznego terminu. Minister zapomina o tym, że rozpoczęcie biegu trzymiesięcznego terminu następuje z dniem, w którym wniosek podatnika został ministrowi efektywnie doręczony. Jeśli Poczta Polska opóźni się z dostarczeniem wniosku, to podatnik będzie ponosił tego konsekwencje, np. będzie dłużej czekał na odpowiedź albo będzie zmuszony dokonać czynności bez interpretacji podatkowej i jej funkcji ochronnej. Zaskakuje jaskrawa wręcz jednostronność myślenia.

A może minister nie jest w stanie wyeliminować z obrotu prawnego wszystkich milczących interpretacji?

- To też jeden z argumentów ministra. Powołuje się on na aspekt budżetowy, tzn. brak możliwości natychmiastowego wyeliminowania z obrotu prawnego tysięcy milczących interpretacji, które zawierają niewłaściwą wykładnię przepisów, a co za tym idzie, ryzyko zmniejszenia dochodów podatkowych dla Skarbu Państwa.

Może tę samą regułę powinni zastosować podatnicy. Czy fakt uszczuplenia budżetu domowego podatnika jest jakimkolwiek argumentem na odmowę zapłaty podatku?

- Oczywiście nie. I tu ponownie ujawnia się jednostronność myślenia ministra. Ustawodawca uchwalił prawo, którego minister finansów jako organ władzy wykonawczej ma obowiązek przestrzegać. Dbałość o stan budżetu państwa - poniekąd wielce chwalebna - nie może nigdy stanowić argumentu dla uchylenia się od skutków naruszenia prawa (w naszym przypadku naruszenia terminu do wydania interpretacji podatkowych).