Podejście organów podatkowych do tego elementu definicji środków trwałych jest bardzo restrykcyjne. Dotyczy to w szczególności inwestycji budowlanych, np. biurowców lub centrów handlowych. Zdarza się, że część danego budynku (piętro lub lokal) nie jest wykończony, mimo że cały budynek został dopuszczony do użytkowania. W takiej sytuacji pozwolenie na użytkowanie niewykorzystanej części jest uzależnione od wykończenia lokalu czy piętra. Takie działanie uzasadnione jest względami ekonomicznymi: nie ma potrzeby ponoszenia kosztów wykończenia powierzchni, która ze względu na brak najemcy nie będzie w najbliższym czasie wykorzystywana. Natomiast faktycznie wykorzystywana powierzchnia budynku jest w pełni wykończona, co oznacza, że budynek jest kompletny i zdatny do użytku.

Jednak organy podatkowe mają inny pogląd: niewykończenie jakiejkolwiek części budynku rzutuje na całe aktywo, sprawiając, że nie jest ono kompletne. Konsekwentnie nie spełnia ono warunków do uznania go za środek trwały, a przez to dokonywanie odpisów amortyzacyjnych stanowiących koszt uzyskania przychodu nie jest możliwe. Pogląd taki jest błędny, ponieważ wyłączenie części środka trwałego z używania ze względów ekonomicznych nie wyklucza uznania, że sam środek trwały jest kompletny i zdatny do użytku. Gdyby było inaczej, to praktycznie większość dużych inwestycji budowlanych nie byłyby uznane za środki trwałe, gdyż rzadko się zdarza, aby obiekt był wykorzystywany w 100 proc. i aby jakaś jego część nie nadawała się np. ze względu na remont pomieszczenia do używania.

Przyjęcie interpretacji przedstawicieli fiskusa prowadziłoby do absurdalnego rozwiązania, że remont niewielkiego pomieszczenia w centrum handlowym wyklucza możliwość amortyzacji. Orzecznictwo sądów jest tutaj niejednoznaczne, ale można znaleźć wyroki, w których sądy przyjmują interpretację korzystną dla podatnika i należy liczyć na to, że ten pogląd będzie wiodący w praktyce.