Pomysł proponowany przez rząd zakłada przeniesienie części składek na ubezpieczenia emerytalne z OFE na wydzielone subkonta w ZUS. Z podatkowego punktu widzenia proponowana modyfikacja wprowadza nowe odliczenie podatkowe. Warto jednak spojrzeć, czy faktycznie podatnicy będą korzystali z nowego odliczenia.

Proponowana zmiana zakłada powstanie indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), prowadzonych m.in. przez towarzystwa ubezpieczeń, fundusze inwestycyjny oraz OFE. Środki wpłacane na IKZE będą podlegały odliczeniu od podstawy opodatkowania PIT w określonych granicach. Docelowo, tj. od 2017 roku, limit wpłat na IKZE będzie wynosił 4 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne, nie więcej jednak niż ograniczenie podstawy tych składek określone w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych. Dojście do tego limitu będzie odbywało się dwuetapowo, w latach 2012 – 2014 kwota ta będzie wynosiła 2 proc., natomiast w latach 2015 – 2016 – 3 proc. podstawy wymiaru składki na ubezpieczenie emerytalne. Przyjmując dla celów szacunkowych wyliczeń limit obowiązujący w roku 2011, maksymalne odliczenie w pierwszym roku (2 proc.) wyniosłoby 2015 zł, a efektywna korzyść w podatku – maksymalnie około 644 zł rocznie.

W przypadku IKZE autorzy zmian przyjęli inne rozwiązanie w zakresie opodatkowania środków na nich gromadzonych niż w przypadku IKE. W tej drugiej sytuacji zdecydowano się bowiem na zwolnienie wypłat środków zakumulowanych w ramach IKE przy założeniu wpłat (ograniczonej kwotowo) ze środków pochodzących już po opodatkowaniu podatkiem dochodowym. Innymi słowy, uznano, by w pewnych granicach nie opodatkować zysku wypracowanego przez oszczędzanie w IKE. W przypadku IKZE preferencja podatkowa pojawi się wcześniej, przez zwolnienie składki (limitowanej), natomiast wypłata środków z IKZE będzie generalnie podlegała opodatkowaniu.

Dotychczasowe doświadczenia z IKE jako formą popularyzacji oszczędzania na poczet przyszłej emerytury nie są zbyt optymistyczne.

not. EM