Naczelny Sąd Administracyjny po raz kolejny stanął po stronie podatników w sporze o uznanie zwolnienia dla darowizn przekazanych w kręgu najbliższej rodziny, czyli w tzw. zerowej grupie podatkowej. Sąd uznał, że przelew na konto obdarowanego nie jest jedynym sposobem udowodnienia, że pieniądze zostały przekazane na rachunek bankowy.

Zdaniem NSA podatnik ma prawo do skorzystania ze zwolnienia także wtedy, gdy w tym samym czasie najpierw darczyńca wypłacił pieniądze ze swego konta, a potem obdarowany wpłacił je na swoje. Jeżeli wypłata i wpłata następowały po sobie, a pieniądze były tylko przeksięgowane przez bank, nie można uznać, że nie został spełniony cel ustawy.

– Gdyby organ podatkowy zadał sobie trochę trudu i zajrzał do uzasadnienia projektu ustawy, którą wprowadzono nielimitowane zwolnienie dla najbliższej rodziny, to wiedziałby, jaki był cel ustawodawcy – podkreślił sędzia NSA Grzegorz Borkowski.

Ustawodawca postanowił bez ograniczeń zwolnić z podatku przepływy majątkowe w kręgu rodziny. Obowiązek przekazania wpłat na rachunek bankowy miał jedynie przeciwdziałać nadużyciom. Zdaniem sądu formalizm fiskusa w dokumentowaniu darowizn jest nadmierny.

– To już kolejny raz, kiedy NSA musi interweniować w sprawach, gdzie fiskus ewidentnie działa sprzecznie z celem ustawy – zauważył sędzia Borkowski.

Adrian Jonca, doradca podatkowy z Beiten Burkhardt, uważa, że NSA słuszne zastosował w tej sprawie wykładnię celowościową.

– Stosujemy ją wtedy, gdy wykładnia gramatyczna prowadzi do wniosków niezgodnych z wolą ustawodawcy zapisaną np. w uzasadnieniu projektu czy protokołach z posiedzeń komisji sejmowych. A celem ustawodawcy było przeciwdziałanie nadużyciom – wyjaśnia ekspert.

Michał Grzywacz, radca prawny i doradca podatkowy z Kancelarii Radców Prawnych Grzywacz-Zawada, podkreśla, że ustawodawca uzależnił prawo do zwolnienia od udokumentowania darowizny dowodem przekazania środków na rachunek bankowy, a nie dokonaniem przelewu między rachunkami.

Spór dotyczył darowizn przekazanych córkom przez rodziców. Darczyńcy i obdarowane zjawili się w banku. Żeby zminimalizować koszty całej operacji, najpierw dokonano wypłat z konta rodziców, a potem wpłat przez obdarowane na swoje konta. Fizycznie pieniądze zostały w kasie banku i były tylko przeksięgowane w systemie.

Oszczędność ta ostatecznie okazała się bardzo kosztowna, bo fiskus zażądał od obdarowanych podatku. W jego ocenie córki nie spełniły jednego z warunków uprawniających do skorzystania ze zwolnienia, ponieważ pieniądze wpłaciły same na swoje konta.

Wyroki są prawomocne.

Sygn. akt np. II FSK 1394-1395/09