Częściej jednak problemem jest niespójność interpretacji i orzeczeń oraz płynąca stąd niepewność. Nawet podatnicy, którzy śledzą uważnie doktrynę i judykaturę, nie wiedzą, czego się spodziewać, ponieważ to, jakie rozstrzygnięcie zapadnie, zależy niekiedy od osoby wydającej interpretację lub od składu orzekającego. Nie jestem zwolennikiem prawa precedensowego, ale w tym kontekście można by uznać, że ma ono swoje zalety.

Na szczęście jest jeszcze Naczelny Sąd Administracyjny, który zazwyczaj przywraca odpowiedni porządek rzeczy. Nie zawsze jednak. Intrygująca jest historia doradców podatkowych, którzy działając osobno (choć założę się, że w porozumieniu) i odnosząc się do tego samego stanu faktycznego otrzymali niekorzystne interpretacje podatkowe (akurat działania fiskusa były tu jednolite), a następnie uzyskali niemal w tym samym czasie odmienne wyroki NSA. Stąd słuszna niedawna decyzja, by problem, do którego odnosili się doradcy, rozstrzygnąć uchwałą siedmiu sędziów, która będzie miała wiążący charakter dla innych „prostych” składów orzekających. Szkoda, że tak późno NSA zdecydował się uczynić coś z niespójnym orzecznictwem, w tym także własnym, w materii kosztów reprezentacji.

Zadziwia zaś, że NSA znów chce pochylić się nad spółkami komandytowo-akcyjnymi. Jest uchwała siedmiu sędziów w sprawie opodatkowania akcjonariuszy takich spółek będących podatnikami CIT. Jest interpretacja ogólna ministra finansów, korzystna dla podatników CIT i PIT. Ale są też orzeczenia NSA, datowane już później niż wspomniana uchwała i interpretacja, które stoją w sprzeczności z nimi. Być może nie należy nikomu odmawiać prawa do samodzielnego myślenia, lecz efekt jest taki, że NSA wyda uchwałę, która uzupełni poprzednią (o podatników PIT). Będzie to mieć znaczenie jedynie historyczne, bo przepisy się zmienią: sama spółka zostanie opodatkowana, podobnie jak spółki akcyjne czy z o.o.

Ministerstwo Sprawiedliwości i NSA myślą o tym, jak uczynić procedowanie sprawniejszym. Może trzeba wspierać te działania tak, jak uczynili to wspomniani doradcy? Np. poprzez składanie w identycznych sprawach kilku wniosków o interpretacje, następnie zaskarżanie negatywnych opinii fiskusa do WSA i NSA. Spójne orzeczenia wyznaczą linię orzeczniczą. Sprzeczne zaowocują stosowną uchwałą. Pytanie tylko, czy takie eliminowanie nadmiernej niepewności dotykającej podatników nie jest zbyt kosztowne.