Wydawało mi się, że wieloletnie prognozy finansowe w samorządach tworzy się po to, aby wyznaczały kierunek przyszłych działań. Wieloletnia prognoza miała określać cele, które będzie realizowała jednostka. Budowa mostu, sieci wodociągowej, naprawa dróg – to tylko przykłady takich celów. Ich realizacja zazwyczaj przekracza rok budżetowy. Budżety samorządów na konkretne lata powinny być dostosowane do wieloletniej prognozy. Innymi słowy, jeśli budowa mostu ma trwać 3 lata, to w trzech budżetach (np. na rok 2011, 2012 i 2013) powinny być zapisane wydatki na ten cel. Ten porządek rzeczy wydawał mi się logiczny. Rzeczy, które wydają się logiczne, w praktyce jednak już takie oczywiste nie są.

Przykładem odwrócenia kota ogonem czy też logicznego porządku rzeczy są wymogi dotyczące wieloletnich prognoz finansowych samorządów i ich budżetów. Jak wiadomo, budżet jest podstawowym dokumentem finansowym, planem dochodów i wydatków na dany rok. A skoro tak, to po co dostosowywać dokument podstawowy do jakiejś (w domyśle: nikomu niepotrzebnej) wieloletniej prognozy finansowej? Prognoza przecież i tak się zmienia (jej aktualizacja jest akurat pożądana), a w budżecie musi się wszystko zgadzać. W ustawie o finansach publicznych odwrócono kolej rzeczy i prognoza jest dostosowywana do budżetu. Ten nowy ład w finansach publicznych oznacza jednak, że wieloletnia prognoza finansowa nie ma żadnego znaczenia.