Jeśli tylko stać nas na odrobinę odwagi, by odwiedzić najbliższe centrum handlowe i zmierzyć się z zastępami Hunów opróżniających w zastraszającym tempie sklepowe półki, możemy się udać po świąteczne prezenty dla najbliższych. Poza odwagą w takiej wyprawie po świąteczne prezenty potrzebne nam będą jeszcze dwie rzeczy: kalkulator i tabelka zawierająca skalę podatku od spadków i darowizn. Po co? Ano po to, byśmy nie przysporzyli sobie i obdarowanym, a bliskim nam osobom, niepotrzebnych kłopotów.

Kłopotów, które zaczynają się wtedy, gdy pod naszą choinkę zaczyna zaglądać fiskus. Nieprawdopodobne? Bynajmniej. Z punktu widzenia fiskusa prezent świąteczny to darowizna, taka jak każda inna. Tak postrzegany jest zresztą każdy prezent, niezależnie od okazji, z jakiej go komuś wręczymy. Taki podarunek podlega zatem dokładnie takim samym rygorom, jakim podlegają wszystkie darowizny.

No ale przecież od darowizn wśród najbliższych podatku nie ma – można by zakrzyknąć. To prawda. Ale tylko w części. Podatku nie ma, gdy wykażemy się rozsądkiem i rewolucyjną czujnością. Po pierwsze, zwolnienie nie obejmuje wszystkich, tylko rzeczywiście najbliższych. Bez podatku można obdarować żonę, męża, dziadków, dzieci czy wnuki. Ale już prezent od ciotki takim zwolnieniom nie podlega. Podobnie jak prezent od naszego partnera, który żyjąc z nami w nieformalnym związku, z punktu widzenia fiskusa jest osobą zupełnie obcą. Traktowany jest zatem dokładnie tak samo, jak potraktowany zostanie obdarowany przez nas sąsiad.

To niejedyny kłopot. Aby czuć się w miarę bezpiecznie, trzeba wiedzieć, jak drogie prezenty dawać. Dla najbliższych bezpieczne są takie, których łączna wartość przez pięć lat nie przekroczy 9637 zł. Jeśli przeholujemy, też możemy co prawda uniknąć podatku, ale tylko wtedy, gdy w ciągu pół roku od otrzymania prezentu ponad tę wartość złożymy odpowiedni druczek w urzędzie skarbowym. Sprawa się komplikuje przy ciotkach, wujkach, kuzynach i innych członkach dalszej rodzinny oraz naszych nieformalnych mężach i żonach, czyli konkubinach i konkubentach. Tu też pewne kwoty są zwolnione. Ale są to kwoty dużo niższe i dla konkubentów limit takich darowizn to 4902 zł na pięć lat. To tylko na pierwszy rzut oka wysoka kwota. Obejmuje wszak wszystkie prezenty z ostatnich pięciu lat i z różnych okazji.

No dobrze. Ale niby skąd fiskus miałby wiedzieć, że taki, a nie inny prezent dostaliśmy? Cóż, urzędników może by to i nawet za bardzo nie interesowało, bo i po kiego diabła zbierać taką drobnicę po domach. Mogłoby, gdyby nie nasza wrodzona sąsiedzka życzliwość. A kiedy do fiskusa trafia efekt drobnej sąsiedzkiej pomocy, nie pozostaje mu nic innego, jak sprawdzać. Dlatego ja wolę wybrać się na świąteczne zakupy z kalkulatorem. Bo to i taniej, i bezpieczniej. A magia świąt nie polega w końcu na tym, by obsypywać się złotem.