Dzięki takiemu podziałowi podatnicy mogliby nadal odliczać od przychodów opłacone gotówką wydatki o wartości powyżej 15 tys. zł. W przeciwnym razie grozi im sankcja w postaci braku możliwości zaliczenia takich wydatków do podatkowych kosztów.

Wynika ona z opublikowanej 4 czerwca br. nowelizacji ustaw o PIT, CIT oraz o swobodzie działalności gospodarczej (Dz.U. poz. 780) i ma skłonić przedsiębiorców do transakcji bezgotówkowych.

Ustawa wejdzie w życie 1 stycznia 2017 r. Zakłada, że jeżeli jednorazowa wartość transakcji, bez względu na liczbę wynikających z niej płatności, przekroczy równowartość 15 tys. zł, to trzeba jej dokonać za pośrednictwem rachunku płatniczego (np. bankowego). Dziś limit jest czterokrotnie wyższy – wynosi 15 tys. euro, a jego nieprzestrzeganie nie skutkuje brakiem możliwości zaliczenia wydatku do kosztów podatkowych.

Podział na części

– Wydaje się, że przez transakcję należy rozumieć jedną umowę, ale wątpliwości pojawią się, gdy nie będzie ona zawarta na piśmie – zauważa Konrad Piłat, doradca podatkowy w kancelarii KNDP. Podaje przykład, gdy przedsiębiorca na potrzeby remontu zrobi zakupy w markecie budowlanym za 19 tys. zł i zapłaci gotówką. Powstaje pytanie, czy jeśli zamiast odebrać jedną fakturę (wtedy nie mógłby zaliczyć wydatku do kosztów podatkowych) podzieli zakupy na dwie części i odbierze dwie faktury (jedną na 11 tys. zł, drugą na 8 tys. zł) będzie mógł uwzględnić je w kosztach uzyskania przychodów.

– W mojej ocenie będzie taka możliwość – uważa Konrad Piłat, wskazując na to literalne brzmienie nowych przepisów. Nie ma jednak pewności, jak zinterpretują je organy podatkowe.

Małgorzata Samborska z Grant Thornton zwraca uwagę na ryzyko zakwestionowania przez fiskusa podziału transakcji wynikających z podpisanej umowy lub zamówienia. – Jeżeli podział będzie sztuczny, a cena jednostkowa urządzenia lub towaru przekroczy kwotę 15 tys. zł, ryzyko będzie duże – mówi ekspertka. Jej zdaniem dotyczy ono też zwykłych transakcji, które bez problemu mogą być fakturowane osobno, ale zostaną dokonane w krótkich odstępach czasu i dokumentujące je faktury będą miały następujące po sobie numery.

Lepiej nie płacić

Niewątpliwie – jak wskazują eksperci – nowelizacja bardziej sankcjonuje płacenie gotówką niż brak zapłaty. Od 2016 r. nie ma już bowiem przepisów, które nakazywały korektę kosztów, gdy nie doszło do zapłaty w ustawowych terminach. Od 2017 r. lepiej więc będzie w ogóle nie zapłacić kontrahentowi (to pozwoli zachować prawo do zaliczenia wydatku do kosztów), niż uregulować dług przekraczający 15 tys. zł w gotówce.

Adam Stanach z Tax-US Podatki Doradztwo Zbigniew Błaszczyk zwraca jednak uwagę na to, że niepłacenie faktur nie jest żadnym rozwiązaniem. – Przedsiębiorcy nie żyją w próżni. Brak zapłaty rodzi skutki cywilnoprawne i naraża przedsiębiorcę na poniesienie dodatkowych kosztów (sądowych, egzekucyjnych) – przypomina ekspert.

Może to mieć też negatywne skutki w VAT. – Nieuregulowanie należności z faktury w ciągu 150 dni od terminu płatności powoduje obowiązek korekty podatku naliczonego – zwraca uwagę Konrad Piłat.

Przepis przejściowy

Problemy z nowymi przepisami mogą mieć też podatnicy, u których rok podatkowy nie pokrywa się z kalendarzowym.

Konrad Piłat podaje przykład spółki z o.o., której rok podatkowy zaczyna się 1 czerwca 2017 r. – Załóżmy, że w styczniu 2017 r. firma zaliczyła wydatek do kosztów uzyskania przychodów i zapłaciła gotówką. Była to kwota przekraczająca 15 tys. zł. Czy w takiej sytuacji spółka traci prawo do uwzględnienia wydatku w kosztach? – zastanawia się ekspert.

Zdaniem Adam Stanacha nie ma takiego ryzyka. Wskazuje na to art. 4 ust. 1 ustawy nowelizującej, który mówi o roku podatkowym rozpoczynającym się po 31 grudnia 2016 r. – Jeżeli zatem rok podatkowy spółki zaczyna się 1 czerwca, to nowa regulacja znajdzie zastosowanie w roku podatkowym zaczynającym się 1 czerwca 2017 r. Nie będzie zatem dotyczyła faktury zaliczonej do kosztów w styczniu 2017 r., ponieważ nastąpi to jeszcze w starym roku podatkowym – uważa ekspert.

Wątpliwości konstytucyjne

– Wątpliwości dotyczą też tego, czy definitywne wykluczenie wydatku z kosztów uzyskania przychodów w wyniku dokonania płatności w gotówce jest zgodne z wynikającą z konstytucji zasadą proporcjonalności – mówi Konrad Piłat, wskazując na bogate orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.

Zasada nakazuje, żeby wszelkie ograniczenia uprawnień i sankcje porównać z celami, w związku z którymi zostały one wprowadzone. Celem zmuszenia przedsiębiorców do płatności bezgotówkowych było ograniczenie szarej strefy w gospodarce.

– W mojej ocenie nie uzasadnia to definitywnego pozbawienia przedsiębiorcy tak podstawowego uprawnienia, jakim jest możliwość zaliczenia wydatku do kosztów podatkowych – uważa doradca z KNDP. W jego przekonaniu, w wielu sytuacjach, gdy z innych dowodów wynika, że płatność nastąpiła i wszelkie podatki zostały uregulowane, tak rygorystyczna sankcja narusza zasadę proporcjonalności. ©?

Może być powtórka z korekty kosztów

Widzę tu pewną analogię do ustawy o zatorach płatniczych. Nakazywała ona obowiązkową korektę kosztów uzyskania przychodów w przypadku nieuregulowania w terminie płatności z faktury. Zmuszała podatników do żmudnej weryfikacji płatności za faktury. W praktyce obowiązki nałożone na podatników były niewspółmiernie uciążliwe, a czasem ich wykonanie wręcz niemożliwe. Przepis ten został uchylony 1 stycznia 2016, a ustawodawca przyznał się do błędu.

Obawiam się, że w przypadku nowelizacji dotyczącej limitu płatności gotówkowej (15 tys. zł) będzie podobnie. Cel jest oczywiście szczytny – walka z szarą strefą. Wątpię jednak w skuteczność tego rozwiązania. Sam ustawodawca nie jest w stanie przedstawić rzetelnej oceny skutków tej regulacji. Obawiam się, że zwiększone wpływy do budżetu pojawią się nie w związku z faktyczną likwidacją szarej strefy, ale właśnie ze sporów z przedsiębiorcami na tle przepisów wyłączających możliwość zaliczenia do kosztów uzyskania przychodów płatności gotówkowych.